POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 6 (2640) z dnia 2008-02-09; s. 48-50

Świat

Marek Ostrowski

Polak na Kremlu

Premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska będzie rozmawiać z Rosją taką, jaka jest. No, ale jaka Rosja jest? I jak z nią rozmawiać?

W „Czarodziejskiej górze” Tomasz Mann wkłada w usta swego bohatera opinie o Rosjanach: „Azja pochłania nas... świecące ślepia wilka stepowego, śnieg i wódka, nahajka, Szlisselburg i chrześcijaństwo”, „niech pan im (tj. Rosjanom) przeciwstawi swoją własną, swoją wyższą (słowo wyróżnione) istotę, syna Zachodu”. A na wieść o wielkiej pożyczce, której Francja udzieliła Rosji na rozbudowę linii kolejowej w Polsce – jeden z bohaterów „ze ściśniętym sercem myślał o przyjaźni oświeconej republiki z bizantyńską Scytią, bo nie godziła się z jego pojęciami moralnymi”.

Rosjan ranią takie pogardliwe opinie. Były one pospolite w Europie. Dlaczego jednak dziś Polacy, a nie Niemcy czy Francuzi, mają etykietkę niepoprawnych rusofobów? Poza oczywistą różnicą położenia geograficznego – oba te narody nie były przecież rosyjskimi koloniami – trzeba zwrócić uwagę na dwie przyczyny. Po pierwsze, Polska nigdy nie przeżyła okresu takiego zafascynowania Związkiem Sowieckim, Stalinem i komunizmem jak Europa Zachodnia, zwłaszcza Francja, gdzie wielkie nazwiska inteligencji, artystów zdobił...