POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 23 (2657) z dnia 2008-06-07; s. 18

Temat tygodnia / Kraj

Polandyzacja

Jarosław Kaczyński znów nas postraszył. Tym razem landyzacją Polski. Ma ona grozić co najmniej dzielnicowym rozbiciem, by nas łatwo później zeuropeizować, czy może nawet zgermanizować. Z pewnością zaś osłabić państwo.

Określenie „landyzacja” wpisuje się przecież znakomicie w cały ciąg zdarzeń, od Tuskowego dziadka z Wehrmachtu poczynając, na jakichś straszliwych ustępstwach rządu wobec Anegeli Merkel kończąc.

Landyzacja ma nam grozić przy okazji kolejnego kroku reformy samorządowej, którą rząd Donalda Tuska właśnie przedstawił i która ma być swego rodzaju dokończeniem reformy rządu Jerzego Buzka, kiedy to utworzono samorządy na szczeblu powiatowym i wojewódzkim, ale te ostatnie znacznie z kompetencji okrojono, właśnie ze strachu przed landyzacją.

Wówczas nazywano to regionalizacją. Nasze silne samorządowe województwa, czyli regiony, po wejściu Polski do Unii Europejskiej miały się podobno rozmyć w regionach europejskich, a my mieliśmy zacząć tracić narodową tożsamość. Dziś Europy już się nie boimy. Ale Niemcami zawsze postraszyć można.

Zresztą tamtą reformę w politycznym boju mocno zniszczono, gdyż zamiast ośmiu silnych i realnie istniejących, także w tradycji, regionów, mamy 16 województw (w zapasie siedemnaste, koszalińskie, gdyż zabiegi o jego utworzenie trwają, zwłaszcza przed ...