POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 19 (3058) z dnia 2016-05-04; s. 12-14

Temat tygodnia

Marek Ostrowski

Polexit

Jeszcze przed rokiem wyjście Brytyjczyków z Unii wydawało się mało prawdopodobne, dziś Brexit jest całkiem możliwy. W Polsce, do czasu zwycięstwa PiS, taki pomysł wydawał się skrajnie absurdalny. A teraz, krok po kroku, dokonuje się cichy mentalny i faktyczny Polexit. Z fatalnym skutkiem.

Brytyjczycy to paradoks: najbardziej kosmopolityczny kraj w Europie ma najbardziej wyspiarską mentalność. Rodzą się z jakąś egzystencjonalną nieufnością do kontynentu. Nigdy nie mieli okazji głosować za Unią. To nie tylko nostalgia za dawnym panowaniem nad światem, ale i opór przed wypieraniem tradycji, spychaniem Commonwealthu w zapomnienie, utratą mitycznej suwerenności, a nawet utratą szylingów, za to inwazją metrycznych miar i wag. John Micklethwait, b. naczelny „The Economist”, obecny naczelny Bloomberg News, tłumaczył w Nowym Jorku: „U torysów być przeciw Europie, to tak jak u republikanów być przeciw aborcji. Najłatwiejsza droga do partyjnej kariery”.

Za wyjściem z UE w czerwcowym referendum będą przede wszystkim głosować ludzie, którzy uważają, że stracili na globalizacji, że świat ich pozostawił samym sobie, którzy pytają: dlaczego dzieje się tak źle? Tenże Micklethwait uczciwie przyznaje, że istotnym dziś powodem groźnego dla Europy referendum jest niechęć do emigrantów z Unii: do Polaków, Czechów, a zwłaszcza do przyznawania im zasiłków rodzinnych. I to mimo że bez emigrantó...