POLITYKA

Czwartek, 18 kwietnia 2019

Polityka - nr 16 (3005) z dnia 2015-04-15; s. 102

Passent

Daniel Passent

Polish Joke

Idea powołania międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej to „Polish joke”, chybiony strzał w wojnie polsko-polskiej. Wyobraźmy sobie, że takie szacowne grono międzynarodowe (o skład którego toczyłaby się oddzielna wojna) przez kilka lat pracuje w Hadze albo w innej Lozannie. Co pewien czas komisja wysyłałaby w świat kolejne komunikaty „szkalujące” dobre imię naszego kraju: polski premier odmawia samolotu polskiemu prezydentowi, Polacy sami nie wiedzą, czy lot był wojskowy czy cywilny, czy wizyta prezydenta była oficjalna czy prywatna? Szkolenie pilotów w Polsce jest beznadziejne. Tylko Polacy mogli zgromadzić dowódców wszystkich rodzajów broni, polityków, duchownych, kandydatów na prezydenta i inne znakomitości na pokładzie jednego statku powietrznego.

Polacy niczego się nie nauczyli z katastrofy w Mierosławcu. Wystartowali z półgodzinnym opóźnieniem, mając napięte terminy uroczystości w Rosji. Polscy piloci z prezydentem na pokładzie wystartowali mimo trudnych warunków pogodowych. Lecieli, nie mając jasności, gdzie wylądują z prezydentem, lotniska zapasowe nie były im znane i sprawdzone. Polacy są bez wyobraźni: nigdzie, poza Smoleńskiem, nie były ...