POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 17 (2651) z dnia 2008-04-26; s. 12-14

Temat tygodnia / Kraj

Jacek Żakowski

Polityka i symbolika

Idylla, sielanka, spokój i pasmo sukcesów. PO i rząd Donalda Tuska sięgali szczytów popularności. Było miło. Dlaczego się skończyło?

Prawie pięć miesięcy Platforma Obywatelska, rząd Donalda Tuska i zwłaszcza sam premier płynęli coraz wyżej na wysokiej powyborczej fali. W sondażach PO zyskała, a konkurencyjny PiS stracił przez ten czas kilkanaście punktów procentowych. Gdyby w ubiegłym tygodniu odbyły się wybory parlamentarne, PO zdobyłaby bezwzględną większość w Sejmie, a może nawet miałaby dość głosów, by obalać prezydenckie weto i zmieniać konstytucję. Premierowi Tuskowi było czego zazdrościć.

Idylla jednak mija. W ciągu kilku dni drugiej dekady kwietnia Platforma nieoczekiwanie, zwłaszcza dla samej siebie, znalazła się w ostrym konflikcie z dużą częścią własnego politycznego zaplecza i z większością mediów. Najpierw wybitni twórcy zaprotestowali przeciwko likwidacji abonamentu radiowo-telewizyjnego. Potem zaczęły się listy protestacyjne przeciwko zmianom w oświacie, szkolnictwie wyższym i nauce. Wreszcie minister Stanisław Gomułka podał się do dymisji i na łamach „Gazety” ujawnił napięcia wewnątrz rządu. A na dodatek po raz pierwszy zaczęły się ...