POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 32 (2257) z dnia 2000-08-05; s. 22-24

Kraj

Marek Ostrowski

Polonia na wydaniu

Ankietowanym cudzoziemcom nasz kraj kojarzy się z klerykalizmem, biurokracją, korupcją i życzliwością

My Polacy złote ptacy. Papież nasz, Wałęsa obalił komunizm, Kopernik wstrzymał Słońce, Wajda odebrał Oscara i co trzeci bocian wraca z Afryki na naszą polską ziemię. A jednak mało kto za granicą darzy Polaków jakąś szczególniejszą sympatią. Cudzoziemcy po pierwsze niewiele o nas wiedzą, a jeśli już coś wiedzą – najczęściej o cechach złych. Trzeba coś przedsięwziąć dla poprawienia wizerunku Polski za granicą. Choćby dlatego, że o naszym przyjęciu do Unii w ostatecznej instancji zadecydują kiedyś nie techniczne rokowania, lecz opinia publiczna krajów Piętnastki.

Ilu czytelników przeżyło ten sam co ja moment zażenowania na wielkich lotniskach przesiadkowych. Polscy pasażerowie są w grupie łatwo rozpoznawalni. Jakiś uchwytny cwaniacki styl, tania hałaśliwość przechwałki, często ordynarny język i papuzi, dżinsowaty strój. Oczywiście nie wszystkich to dotyczy, ale na wszystkich rzutuje. Nieznany Polak nie ma dobrych wejść. Katarzynę, pracownicę międzynarodowego koncernu w Polsce, wysłano na kurs za granicę. Tam amerykański szef przyjął ją z niedbałym lekceważeniem, dopiero potem z zainteresowaniem: nie krył zdumienia, że kobieta mówi świetnie po angielsku i że w polskich szkołach uczą o Makbecie. – Jak jesteś z Polski, to dla nich oznacza, że wiesz mniej, twoja opinia się mniej liczy. Jak Anglik wypowiada banalną ocenę, to jest OK. Polak musi coś naprawdę wymyślić niezwykłego, żeby na niego zwrócili uwagę – mówi Katarzyna. Takich opowieści znam setki. Kiedyś moje dzieci chodziły do szkoły w Szwajcarii i nudziły się na lekcjach matematyki, bowiem podobny materiał przerabia się w Polsce o dwa lata ...