POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 1 (3092) z dnia 2017-01-01; s. 31-33

Rozmowa Polityki

Jacek Żakowski

Polsce jest gorzej

Prof. Radosław Markowski, politolog, o polityce prywaty, czyli o tym, że nie warto dawać na autostrady, lepiej obywatelowi prosto do ręki

Jacek Żakowski: – Panie profesorze kochany…
Radosław Markowski: – Już pan jest wykluczony.

To mi nasuwa pytanie, jak to się mogło stać, że przez jeden rok z prymusa demokratycznej transformacji staliśmy się wzorcowym osłem trojańskim autorytarnego populizmu w całej zachodniej wspólnocie?
Iluzje okazują się faktami.

Czyli?
Dzięki pluralizmowi świata nowych mediów dużo łatwiej niż wcześniej jest przekonać ludzi do rzeczy, które słabo są osadzone w twardej rzeczywistości.

Na przykład?
Przekonanie społeczeństwa, że Polska jest w ruinie.

W badaniach tego nie ma.
Mogę panu wymieniać nazwiska publicystów, którzy to powtarzają. 

Ale mało kto w to wierzy.
W świecie iluzji różni ludzie wierzą w różne głupstwa. One zlewają się w potok, który teraz wylał pod postacią wiary, że w Polsce można było zrobić dużo więcej i że ćwierćwiecze wolności to wielka porażka. Chociaż z twardych danych widać, że w porównaniu z innymi krajami regionu Polska pod każdym względem odniosła wielki sukces. Wzrost PKB, spadek korupcji, stan państwa, jakość edukacji nas pozytywnie wyróżnia. A ludzie kontrfaktycznie wierzą, że to wszystko są nasze porażki.

Zaraz, zaraz… Odczucie korupcji spadło. Mierzy się ją tylko, pytając o odczucie. Obywatele są zadowoleni, że korupcja jest mniejsza. I na pytanie, czy jesteś zadowolony ze swojej sytuacji, coraz częściej odpowiadają, że tak.
Ale wierzą, że kraj jest w ruinie. A wybory polityczne nie są związane z oceną własnej sytuacji, tylko z wyobrażeniem sytuacji kraju. „Mnie jest lepiej, ale Polsce jest gorzej”.

To bardzo szlachetne.
Ale nieprawdziwe, bo Polska rozwijała się znacznie szybciej niż Czechy, Węgry czy Słowenia.

A co kogo w Polsce obchodzi Słowenia? Kto czyta strony zagraniczne w gazetach? Może kochany pan profesor. I jeszcze parę osób.
I w ostatnich latach z pięćdziesięciu kilku do sześćdziesięciu kilku procent podskoczył odsetek Polaków, którzy przez rok nie przeczytali ani jednej książki.

To pewnie ma większy związek z wynikiem wyborów niż to, że polski PKB na głowę przegonił węgierski.
Oczywiście. Jak nie czytają odpowiednich książek ani gazet, to nie wiedzą, nie rozumieją rzeczywistości i żyją iluzjami.

Naród jest kiepski i nie dorósł do demokracji?
Społeczeństwo jest kiepskie. Naród zaraz okaże się fantastyczny. Rzuci się na barykady, przeleje krew, będzie miał nowych męczenników i nową mitologię. Faceci w wysokich czapkach będą święcili oręż i ofiary narodu.

Czyli biskupi rzymskokatoliccy?
Nasze społeczeństwo rzadko potrafi spokojnie, w oparciu o rozum i kalkulację budować swą przyszłość.

Obywatele okazali się niedojrzali do demokracji?
Obywatele tego kraju są różni. Ale mówimy o dwóch wielkich obozach. W jednym dominuje znaczna większość, która nie czyta, ma kłopot z prowadzeniem własnego gospodarstwa domowego, jest zmarginalizowana na rynku pracy. Są tam ludzie żyjący w kulturze wiary w cuda, iluzje, słyszący co niedzielę, że grozi nam to i tamto. Mają problem, by myśleć kategoriami przyczynowymi, a dane rocznika statystycznego dotyczące jakiegoś wycinka rzeczywistości zawsze przegrają z konfabulacją sprzedaną im przez Prezesa. PiS to odkrył i dlatego buduje klientelistyczny autorytaryzm albo autorytarny klientelizm, zależnie od tego, jakie proporcje mu na końcu wyjdą. Kaczyński wie, że zdobył władzę przypadkiem i że zapewne nigdy więcej już jej nie zdobędzie, a na pewno nie większościowej. Dlatego, po pierwsze, podważa reguły demokratycznej gry, a po drugie, budując klientelizm, tworzy sobie trwałe grono zwolenników.

Odwdzięcza się swoim wyborcom. Tak jest w demokracjach.
Ale demokracje bogate i biedne się różnią. W biednych demokracjach część bogactwa, którą można przeznaczyć na redystrybucję, jest mała. Dlatego to odwdzięczanie się, jeśli ma być odczuwalne, musi przyjąć formę klientelizmu. Czyli takiego systemu, w którym dobra publiczne są zastępowane dobrami klubowymi albo prywatnymi. Niepisana umowa jest taka, że ci, którzy dostają, mają odpowiednio głosować. Daje się selektywnie w zamian za poparcie.

To jest ciekawa rama teoretyczna procesu politycznego. Te prawidłowości są znane od dawna. Czy 20 mld rocznie na 500+, którym PiS zawdzięcza zdobycie i utrzymywanie władzy, to było dla poprzednich rządów zbyt wiele jak na inwestycję w przyszłość polskiej demokracji? Nie można było wyprzedzić stworzenia tego mechanizmu?
Wybory 2015 r. nie były wygraną PiS, tylko porażką partii, któ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Radosław Markowski – politolog i socjolog, profesor Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją SWPS oraz kierownik Zakładu Badań Porównawczych nad Polityką/Pracowni Badań Wyborczych Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Członek zarządu Fundacji im. Stefana Batorego.