POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 6 (3197) z dnia 2019-02-06; s. 64-65

Ludzie i style

Ryszard Wolff

Polska moda

Każdy młody polski piłkarz już wie, że choć jeszcze w maju kopie na boisku w Nowym Sączu czy Niecieczy, w styczniu może być idolem Turynu czy Londynu. Albo Mediolanu. Jak Krzysztof Piątek.

Historia jest jak ze snu, ale przecież w żadnym innym sporcie na świecie nie żyje się marzeniami tak mocno jak w futbolu. Ledwie kilka miesięcy temu Krzysztof Piątek, 23-latek z Niemczy, wystrzelił z piłkarskiego zaścianka i zdobył ligę włoską w stylu właściwym jedynie pokoleniowym talentom. Czy Piątek wart był 35 mln euro, jakie zapłacił za niego AC Milan? Można by odpowiedzieć, że Włosi generalnie mają skłonność do przesady: wystarczyły dwa mecze w Mediolanie, by zaczęto go ubóstwiać, układać o nim piosenki czy nazywać „Bomberem”, „Robocoppa” i „Il Pistolero”. Piłkarz, który przez dwa tygodnie nie schodzi z okładki „La Gazetta dello Sport”, najważniejszego włoskiego dziennika sportowego, musi być przecież wyjątkowy.

Symbolem spontanicznej piątkomanii w Italii są zdjęcia kibiców Milanu ubranych w przerobione koszulki Gonzago Higuaina, którego polski napastnik w klubie zastąpił. Fani do numeru 9 na plecach doklejali taśmą jedynkę (Piątek gra z numerem 19), a nazwisko słynnego Argentyńczyka zastępowali odrę...