POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 2 (2) z dnia 2008-10-29; Niepodległość 1918; s. 45-49

Nadzieja

Andrzej Romanowski

Polskę, nie wiosnę zobaczyć

Marzenia o niepodległości opowiadano sobie także w sztuce. Prześledźmy to na przykładzie poezji, ale wyjdźmy poza przykłady podręcznikowe.

Młoda Polska, wspominana zwykle jako epoka nagiej duszy czy sztuki dla sztuki, była w rzeczywistości zaangażowana w życie narodu tak jak literatura romantyczna. Okres ten nie bez powodu nazwano kiedyś neoromantyzmem i nieprzypadkowo najwięksi ówcześni pisarze – Stanisław Wyspiański i Stefan Żeromski, może też Wacław Berent i Tadeusz Miciński – pretendowali do rangi wieszczów. Treści patriotyczne obecne były zresztą w twórczości wszystkich młodopolaków – nawet tych, którzy (jak choćby Leopold Staff) od podobnego zaangażowania stronili. Kiedy zaś polską świadomość przeorała rewolucja 1905 r. i kiedy wkrótce potem uległa zaostrzeniu sytuacja międzynarodowa, literaturze ojczystej wyznaczono już wręcz rolę „słupa ognistego wiodącego ku ziemi obiecanej”. Ale jaka miała być ta ziemia obiecana – niepodległa Polska?

„Bez granic, bez miedz”. Na razie sytuacja była tragiczna. Kolejne wojny i kryzysy początku nowego stulecia przez dłuższy jeszcze czas nie prowadziły do wybuchu „wielkiej wojny za wolność ludów”. Po klęskach, od dziesięcioleci spadających na Polaków, nastę...