POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 30 (2514) z dnia 2005-07-30; s. 80-82

Społeczeństwo / Sport / Olimpiada w Moskwie

Tadeusz Olszański

Polski gest

25 lat temu, 30 lipca, podczas igrzysk olimpijskich w Moskwie Władysław Kozakiewicz zdobył złoty medal w skoku o tyczce. Nie tyle jednak ten wyczyn, co pamiętny, transmitowany przez telewizje na cały świat, gest, powtarzany potem w nieskończoność, nadał jego zwycięstwu niezwykłe znaczenie.

Zgięte w łokciu ramię ma jednoznaczną wymowę, obraża, raczej nie jest stosowane jako wyraz radości ze sportowego zwycięstwa na stadionie. Chyba że ma się przeciw sobie większość widowni. Tak było właśnie w Moskwie. Trwający cztery godziny konkurs skoków o tyczce zamieniał się w koncert buczenia i gwizdów, ilekroć na rozbiegu stawali Polacy – właśnie Kozakiewicz oraz mistrz poprzednich igrzysk w Montrealu Tadeusz Ślusarski. Oni bowiem byli głównymi rywalami reprezentantów ZSRR – Siergieja Kulibaby i Konstantego Wołkowa. Kiedy więc Kozakiewicz w końcowej fazie zmagań, wbrew usilnemu antydopingowi trybun, skoczył 5,7 m i pokonał rywali, wyraził po prostu swój protest przeciw nietolerancji i szowinizmowi publiczności. Była to zresztą reakcja nie tylko na chamstwo. Walczący z reprezentantami gospodarzy igrzysk sportowcy wiedzieli bowiem o kulisach tych zmagań znacznie więcej, niż było ogólnie wiadomo.

Ślady na kredzie

Pod nieobecność dwóch największych potęg sportowych, USA i RFN, igrzyska zostały zdominowane przez zaciekłą rywalizację między ekipami ...

Żołnierski doping

Widownie na wszystkich zawodach były pełne, ale Moskwa na czas igrzysk została dosłownie wyludniona. Dzieci i młodzież studencką wysłano na kolonie pionierskie i obozy, wszelki wątpliwy element, niejednokrotnie pierwszy raz w życiu, otrzymywał skierowanie na wczasy bądź wielodniowe delegacje właśnie w okresie trwania olimpiady. Tą gigantyczną operacją objęto kilkaset tysięcy ludzi. Jednocześnie zamknięto Moskwę dla miliona codziennie przyjeżdżających – głównie na zakupy – obywateli z innych miast i republik. Do stolicy sprowadzono natomiast elewów szkół wojskowych z całego kraju. To oni, ubrani w sportowe dresy radzieckich klubów, dominowali na trybunach i nadawali ton atmosferze.

Czyste igrzyska

W czasie igrzysk przeprowadzono ponad dwa i pół tysiąca prób antydopingowych wśród medalistów oraz dodatkowo wylosowanych, zgodnie z olimpijskimi regułami, zawodników. Nie wykryto ani jednego przypadku dopingu! Dopiero po latach wyszło na jaw, że większość zawodników NRD, a zwłaszcza lekkoatleci, pływaczki oraz wioślarze, a także bułgarscy sztangiści systematycznie stosowali zakazane, a wtedy już wykrywalne, środki anaboliczne. Okazało się, że mimo prowadzonej przez MKOl kontroli, w laboratorium antydopingowym zręcznie podmieniano pobrane próbki. Założono bowiem, że moskiewskie igrzyska mają być nieskazitelnie czyste!