POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 12 (3103) z dnia 2017-03-22; s. 102

Passent

Daniel Passent

Pomidor

Jeśli chodzi o Europę dwóch prędkości, to – acz bez entuzjazmu – jestem „za”, a nawet „za plus”. Wolałbym Europę jednej prędkości, taką, w której rekolekcje odbywają się po lekcjach, a nie kosztem nauki, taką, w której pigułka „nazajutrz rano” jest od lat (jak w katolickiej kiedyś Hiszpanii) dostępna bez gonitwy za lekarzem po receptę, Polskę, w której obcy ludzie na ulicy posyłają sobie uśmiech lub wręcz mówią sobie dzień dobry, taką, w której prezydent jest autorytetem moralnym, jak Gauck czy Havel, taką, która rozwija alternatywne źródła energii zamiast dymu z komina, w której nie wycina się bezmyślnie drzew, minister ochrony środowiska nie chodzi z fuzją po lesie, a ministrowie, leżąc na ringu, nie udają, że knock out jest ich zwycięstwem.

Nie możemy żądać, żeby tamta Europa, ze wspólną walutą etc., na nas czekała. Nie możemy też dotrzymać jej kroku, więc musimy pilnować, żeby odjeżdżając, nie zamykała za sobą drzwi. Musimy ...