POLITYKA

Czwartek, 14 grudnia 2017

Polityka - nr 14 (14) z dnia 2010-11-24; Pomocnik Historyczny. Dekada Gierka 1970-1980. Polska i Polacy między Grudniem ’70 a Sierpniem ’80; s. 14-16

Co się wydarzyło w grudniu 1970 r.?

Iwona Kochanowska

Pomnik i fundament

Protesty przeciwko podwyżkom cen zostały krwawo spacyfikowane na rozkaz Władysława Gomułki. Z czasem robotniczy Grudzień ’70, dodany do inteligenckiego Marca ’68, stał się mitem założycielskim opozycji demokratycznej w PRL.

PODWYŻKA. 12 grudnia 1970 r. w sobotni wieczór (aby zapobiec masowemu wykupywaniu towarów) radio i telewizja poinformowały, że drożeje 46 grup artykułów, m.in. mięso i jego przetwory średnio o 17 proc., mąka o 16 proc., ryby o 12 proc., węgiel o 10 proc. Na osłodę obniżono o kilkanaście procent ceny telewizorów, pralek i odkurzaczy, choć wiadomo było, że najubożsi i tak z tego nie skorzystają.

STRAJKI W GDAŃSKU. Jako pierwsi zastrajkowali pracownicy Stoczni Gdańskiej im. Lenina, którzy rankiem 14 grudnia (poniedziałek) zebrali się przed gmachem dyrekcji. 3 tys. stoczniowców domagało się cofnięcia podwyżek i regulacji systemu płac. Po kilku godzinach bezowocnego czekania tłum skierował się pod gmach KW PZPR. I tu czekano daremnie (sekretarz wojewódzki Alojzy Karkoszka był wtedy w stolicy). Manifestanci ruszyli więc, z coraz bardziej radykalnymi hasłami, na miasto. Ok. godz. 16 zaatakowała ich MO, używając petard i gazu łzawiącego. Walki uliczne trwały do późnych godzin wieczornych, było kilkudziesięciu rannych. Następnego dnia do strajku dołączyły inne zakłady Trójmiasta, trwały starcia uliczne.

ROZKAZ PACYFIKACJI. Tymczasem w Warszawie na naradzie kierownictwa partii i państwa Władysław Gomułka nakazał użycie broni palnej. Tego dnia zginęło w Gdańsku co najmniej 7 osób, kilkaset zostało rannych, a ok. 500 zatrzymano. Dwudziestotysięczny tłum zgromadził się pod gdańskim KW PZPR, który podpalono. Demonstranci nie dopuścili straży pożarnej. 16 grudnia wychodzący z bramy zakładu pochód stoczniowców został ostrzelany przez wojsko i milicję. Zginęły 2 osoby, 11 zostało rannych.

TRAGEDIA W GDYNI. Do najtragiczniejszych wydarzeń doszło w stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, gdzie strajk miał początkowo charakter pokojowy. 17 grudnia stoczniowcy, którzy posłuchali apelu wicepremiera Stanisława Kociołka, wzywającego do powrotu do pracy, zostali zaatakowani z broni palnej przez blokujące stocznię oddziały wojska i MO. W wyniku gwałtownych walk ulicznych tego dnia w Gdyni zginęło co najmniej 18 osób w wieku 16–34 lat – wszyscy od ran postrzałowych. Symbolem tej tragedii i całego Grudnia ’70 stała się scena z gdyńskiej ulicy, kiedy to tłum demonstrantów niesie na drzwiach ciało zabitego 18-letniego robotnika portowego Zbigniewa Godlewskiego. (Śpiewano o nim potem „Janek Wiśniewski padł...”).

FALA STRAJKÓW. Fala strajków i demonstracji rozlewała się stopniowo na inne miasta, m.in. Elbląg, Słupsk, Białystok, Kraków, Wałbrzych, Warszawę, Wrocław. Najbardziej gwałtowny przebieg miały one w Szczecinie, gdzie akcje protestacyjne podjęło w sumie ok. 120 zakładów pracy. 17 grudnia robotnicy z tamtejszej stoczni im. Adolfa Warskiego starli się w ulicznym pochodzie z oddziałami MO. Pod siedzibą KW, podobnie jak w Gdańsku, zebrał się ponad 20-tysięczny tłum manifestantów. Do płonącego budynku nie dopuszczono straży pożarnej. Kilka osób podczas próby zdobycia siedziby miejscowej SB zostało zastrzelonych przez broniących gmachu funkcjonariuszy. Tego dnia w walkach ulicznych zginęło w Szczecinie 12 osób. W sumie 17 grudnia, najkrwawszego dnia wydarzeń, zginęło 30 osób.

BILANS. Łącznie w różnego rodzaju akcjach protestacyjnych w dniach 14–19 grudnia wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Liczba pokrzywdzonych od początku wymykała się medycznym statystykom, gdyż uczestnicy starć ulicznych – ze względu na swoje bezpieczeństwo – często podawali inną przyczynę obrażeń. Podczas masowych aresztowań MO dopuszczała się bestialskich aktów przemocy, prowadzących w konsekwencji nawet do trwałego kalectwa. W asyście MO zastraszone rodziny chowały zabitych – grzebanych pospiesznie nocą, często na podstawie sfałszowanego aktu zgonu. Nieujawniona lista ofiar przez długie lata była przedmiotem spekulacji.

Według oficjalnych danych zginęło 45 osób (w tym 2 milicjantów i 1 żołnierz), 1165 zostało rannych (z tego ok. 600 milicjantów i żołnierzy), a ok. 3 tys. zatrzymano. Do akcji pacyfikacyjnej użyto ok. 27 tys. żołnierzy, 550 czołgów, 750 transporterów opancerzonych, 2100 samochodów, 108 samolotów i śmigłowców oraz 40 jednostek pływających Marynarki Wojennej. A biorąc pod uwagę siły wojskowe, skierowane do ochrony obiektów na terenie całego kraju, było to: ok. 61 tys. żołnierzy, 1700 czołgów, 1750 transporterów opancerzonych i 8700 samochodów. Do działań skierowano także co najmniej 9 tys. milicjantów, funkcjonariuszy SB, ORMO, straż pożarną, a nawet służbę więzienną. Zużyto łącznie 150 tys. sztuk środków chemicznych (granaty z gazem łzawiącym, petardy i świece dymne), a samo wojsko wystrzeliło ok. 46 tys. pocisków różnego kalibru i typów. Straty materialne szacowano na ponad 400 mln zł. Podpaleniu i całkowitemu bądź częściowemu zniszczeniu uległo 19 budynków użytecznoś...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]