POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 23 (2910) z dnia 2013-06-05; s. 19-21

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Pomniki z krwi i kości

Konflikt wokół albumu IPN o rotmistrzu Pileckim, kuriozalne spory o przywództwo strajku w 1980 r. czy dyskusje na temat relacji łączącej legendarnych bojowników z czasów okupacji, „Zośkę i „Rudego”, pokazują, jak trudno w dorosły sposób rozmawiać o polskich bohaterach.

Historii nie tworzą bogowie, lecz ludzie, którzy do swojej wielkości dochodzą nieraz zygzakami i którzy mają jakieś życie prywatne i intymne, czasami dość skomplikowane. I którzy noszą w kieszeniach „brudne, wilgotne chustki do nosa”. Na postumentach miejsce należy im się za to, co zrobili wielkiego i heroicznego, ale w ich życiorysach zdarzają się też wątki mniej chwalebne czy całkiem ciemne. Rzecz w tym, by tego rodzaju wiedza nie przesłaniała wielkości dokonań i zasług. To jakaś zbiorowa neuroza każe widzieć postaci tylko w czarno-białej tonacji, gdzie reaguje się histerią na każdy półcień, szarość, rysę na pomniku.

Narodowy infantylizm w postrzeganiu przeszłości polega na chęci obcowania wyłącznie z aniołami i demonami, z baśniową krainą dobra i piekielnego zła. Szara strefa jest w takim ujęciu domeną ludzi małego serca, wynika z moralnego relatywizmu, a może i zdrady. Prawdziwy, pełny obraz postaci jest odrzucany, jako poznawczy dysonans, który narusza ugruntowaną i oswojoną ...