POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 36 (2468) z dnia 2004-09-04; s. 35-37

Kraj / Jak władza dba o linię

Joanna SolskaRenata Łęska  [wsp.]

Pompki i kotki

Nasi politycy, nawet gdy los obdarzył ich sylwetką wschodnioeuropejską, usiłują pokazać, że o kondycję dbają na sposób amerykański. Najbardziej fit jest premier Marek Belka, tuż za nim Jerzy Szmajdziński. O trzecie miejsce walczą wicepremier Jerzy Hausner i Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej. Ostro ćwiczy też Andrzej Lepper.

Fachowcy od politycznego marketingu, których pełno w gabinetach politycznych władzy, uczą, że najmniej ważne jest to, co polityk mówi. Nieco bardziej – jak, ale najważniejszy jest przekaz pozawerbalny: zachowanie, wygląd i sylwetka. To one wysyłają wyborcom sygnały, które przekładają się na słupki społecznego poparcia.

Sylwetka marszałka Józefa Oleksego, który od pięciu lat idealnie trzyma tę samą wagę, ale nie powie jaką, dyskretnie sygnalizuje, że osiągnął wewnętrzną harmonię. Dla polityka to trudne. – Żywią się niehigienicznie, w pośpiechu – zauważa Józef Oleksy. – Biesiady rozpoczynają po 20.00, podczas gdy o 18.00 powinno się już kończyć. Taki styl życia wpływa na wygląd, ale ciału marszałka udaje się zachować stabilność. Ten wizerunek umacniają długie spacery z psem, który, przekładając na ludzki wiek, ma już 110 lat; obaj nie wykonują więc gwałtownych ruchów. W zależności od tego, o której marszałek kończy pracę, spacerują pięć albo dwanaście kilometrów. ...

Tagi

politycysport