POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 20 (3160) z dnia 2018-05-16; s. 16-18

Polityka

Malwina Dziedzic

Ponowoczesna

Z Ryszardem Petru jest trochę jak z biznesmenem, któremu nie wypaliła sprzedaż dętek, więc bierze się za produkcję gumek recepturek. Tylko czy w polityce też tak łatwo można się przebranżowić? I czy Nowoczesna przetrwa odejście swojego założyciela?

Były odpinane przed kamerami partyjne znaczki, łamane legitymacje, teatralne gesty i napięcie podsycane przez kilka dni. Niewątpliwie kolejna fala odejść z Nowoczesnej była najbardziej medialna, ale i symboliczna – w końcu pokład opuścił były szef i twórca partii. A wraz z nim dwie posłanki: Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schmidt, prywatnie partnerka Petru. Wszystko to w istocie było jednak kwestią czasu, bo o odejściu byłego przewodniczącego, i jego zaufanych, na korytarzach sejmowych mówiło się od blisko pół roku – mało kto wierzył, że po przegranych wewnątrzpartyjnych wyborach uda mu się odnaleźć w N i współpracować z Katarzyną Lubnauer. A powołanie własnego stowarzyszenia PLan Petru tylko umacniało to przekonanie. Były lider Nowoczesnej, choć wszedł do zarządu partii, coraz częściej występował w roli recenzenta polityki nowych władz; lubił podkreślać, że on „zrobiłby to inaczej”, szybko też zaczął mocno dystansować się wobec porozumienia z Platformą, choć sam do niego dążył i w partyjnej ...