POLITYKA

Czwartek, 14 grudnia 2017

Polityka - nr 10 (12) z dnia 2017-10-04; Niezbędnik Inteligenta. 2/2017. Postczłowiek; s. 64-67

Medycyna przyszłości

Ewa M. Walewska

Popatrz za mnie

Czy technika może wspierać zmysły? To jeszcze jedna możliwość rozszerzenia zdolności ludzkiego ciała i jego percepcji.

Testowy lot Steve’a Austina z emitowanego w latach 70. serialu „The Six Million Dollar Man” kończy się tragicznie – prototypowa maszyna rozbija się na pustyni, a ciało astronauty ulega rozległym uszkodzeniom. Wkrótce okaleczony organizm zostanie uzupełniony bionicznymi protezami kończyn i lewego oka. Odtąd wzrok Steve’a jest wzbogacony o funkcję widzenia teleskopowego oraz wspomagany mikroskopową soczewką. Podobnym udoskonaleniom poddaje się ukochaną porucznika – po wypadku wszczepia się jej m.in. bioniczne ucho, pozwalające na odbiór niesłyszalnych dla człowieka częstotliwości i dźwięków z dużych odległości.

Literackie, filmowe i komiksowe wizje usprawnienia oraz rozszerzenia ludzkiego aparatu zmysłowego od dekad kształtują wyobrażenia na temat możliwości ingerencji technologii w cielesność. Kultowe utwory z gatunku fantastyki naukowej, szczególnie w nurcie cyberpunkowym, jak „Neuromancer”, „Schismatrix” czy „Ghost in the Shell”, opisują liczne ingerencje w hardware człowieka poprzez łączenie go z mechanicznymi i elektronicznymi implantami lub protezami. Nie będziemy tu jednak mówić o inwazyjnych zabiegach, technomedycznych nowinkach spełniających wizje futurystów czy hipotetycznych technologiach przyszłości. Skupimy się na dzisiejszych realiach, a więc dostępnych masowemu użytkownikowi technologicznych rozwiązaniach wspierających ludzkie zmysły, rozszerzających ich możliwości albo wręcz zastępujących ich funkcje.

Zobaczyć dźwięk

Zmysły pośredniczą między ludzkim umysłem a światem zewnętrznym. Umiejscawiają ciało człowieka w przestrzeni i sąsiedztwie różnych elementów otoczenia, pozwalając na nawiązanie z nimi kontaktu. Różne kultury wypracowują jednak odmienne hierarchie zmysłów z ich specyficznym uszeregowaniem pod względem wartości poznawczej. Społeczności żyjące w symbiozie ze środowiskiem naturalnym przywiązują dużą wagę do słuchu, węchu i smaku z uwagi na ich znaczenie w przetrwaniu w ekosystemie pełnym naturalnych zagrożeń oraz ze względu na wsparcie przy polowaniach i właściwym rozpoznaniu tego, co nadaje się do spożycia. Z kolei u przedstawicieli rozwiniętych cywilizacyjnie społeczeństw, z ich zakorzenieniem w kulturze piśmiennej, panuje wzrokocentryzm.

Niezależnie jednak od wypracowanej kulturowo hierarchii, preferencje w odbiorze bodźców mają w dużej mierze charakter indywidualny. Czasem jednak decyduje o nim niedoskonałość. Jeśli jakiś zmysł jest upośledzony, można podjąć próby przekierowania jego funkcji na inny i przetłumaczenia treści na sygnały innej modalności, czyli kompensacji (wyrównania) lub substytucji (zastąpienia) sensorycznej. W ten sposób powstało pismo punktowe dla niewidomych i ociemniałych, stworzone przez Louisa Braille’a, pozwalające wyczuć litery, których nie zobaczy uszkodzony wzrok. Oraz język migowy umożliwiający zobaczenie słów, których nie usłyszy ucho. Technologia może w tej misji przyjść z dodatkową pomocą.

Społeczna rzeczywistość, w której funkcjonują głusi, jest tworzona przez słyszących i dla słyszących, co znacząco utrudnia wzajemną komunikację obu grup. Problemem jest nie tylko nieznajomość języka migowego u pełnosprawnych osób, ale także brak możliwości głosowego porozumiewania się przez medium tak powszechne jak telefon. Próbę rozwiązania tych problemów podjęli twórcy aplikacji Tłumacz Migam. Dzięki niej użytkownicy urządzeń mobilnych wyposażonych w kamerę mogą nawiązać wideokonferencyjne połączenie z tłumaczem języka migowego, który pośredniczy w rozmowie między głuchym a słyszącym. Takie rozwiązanie umożliwia załatwienie spraw urzędowych, zdrowotnych, alarmowych (jak zawiadomienie pogotowia ratunkowego) czy po prostu konsumenckich. Firma chce zrobić krok dalej i od kilku lat prowadzi prace nad wirtualnym automatycznym tłumaczem języka migowego Kinect Translator. Ma on opierać się na inteligentnym systemie, który będzie w stanie rozpoznawać gesty i mowę oraz tłumaczyć w czasie rzeczywistym w obie strony.

Kolejny problem komunikacyjny między osobami głuchymi a słyszącymi polega na tym, iż narodowy język kraju, w którym żyje głuchy, jest dla niego tak naprawdę obcy. Szczególnie jeśli jest wychowywany przez rodziców, którzy również nie słyszą, jego językiem pierwszym, czyli naturalnym, jest migowy – ze swoją specyficzną gramatyką i składnią. Na pomoc tym, którzy nie radzą sobie z pisaniem i mówieniem w języku narodowym, przychodzi aplikacja Five. Jej twórca Mateusz Mach, miłośnik rapu, chciał umożliwić hiphopowcom przesyłanie sobie drogą elektroniczną graficznych przedstawień gestów. Zamiast zainteresowania ze strony tej właśnie grupy otrzymał propozycję, by pomysł przystosować do potrzeb głuchych. Wiadomość tworzona jest poprzez wybór i ułożenie w pożądanej kolejności obrazków prezentujących gesty, które program łączy w jedną animację wysyłaną do odbiorcy w aplikacji lub poprzez Facebook Messengera. Widzi on wtedy wirtualnego awatara odtwarzającego ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]