POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 34 (2518) z dnia 2005-08-27; s. 19

Komentarze

Adam Krzemiński

Pope parade

Spotkanie w Kolonii było jak pierwsza randka; trochę udane, trochę nie

XX Światowe Dni Młodzieży w Kolonii były megafestiwalem dwóch papieży. Na placu Roncalliego przed katedrą wisiał ogromny portret Karola Wojtyły złożony ze 100 tys. zdjęć młodych ludzi z całego świata – alegoria pokolenia Jana Pawła II. Po przeciwnej stronie równie wielki portret dość niepewnie uśmiechniętego Josepha Ratzingera, ale bez młodzieżowej mozaiki. Kolonia – miasto karnawałów – znosiła korki na ulicach z poirytowanym rozbawieniem. Co tam tłok w tramwajach, skoro ta młodzież taka piękna. Rozśpiewane dziewczyny odsłaniają brzuchy na szerokość dłoni. W piwiarniach harmider i nikt nie pyta o wiek. A w mediach dysputa, czy aby w Kolonii nie za wiele ducha Woodstocku.

Światowe Dni Młodzieży były wydarzeniem duchowym, obyczajowym, politycznym, a przy tym również widowiskiem medialnym. Przede wszystkim jednak były sukcesem Benedykta XVI. Kardynał Ratzinger jako szef Kongregacji Nauki Wiary – a więc dawnej inkwizycji – uchodził za kostycznego konserwatystę, który surowo odmierza słowa i sarka ...