POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 1 (3142) z dnia 2018-01-01; s. 102-104

Ludzie i style

Mariusz Herma

Pora na translatora

Automatyczne tłumaczenia podbiły sieć, a za sprawą Google Translate zaczynają wychodzić na ulice. Czy nauka języków stanie się przeżytkiem?

Programista popełnił głupi błąd. Polecono mu połączyć kilka języków używanych w Indiach w jeden model językowy systemu Google Translate, najpopularniejszego internetowego tłumacza. Serwis ten obsługuje obecnie 103 języki – od afrikaans i albańskiego po xhosa i zulu – z których korzysta 99 proc. internautów. Zgrupowanie kilku pokrewnych języków indyjskich we wspólny model miało sprawić, że maszyna będzie uzupełniać braki w jednym języku na podstawie jego podobieństw do pozostałych. Mniej więcej tak jak osoba znająca język hiszpański łatwiej radzi sobie z nauką portugalskiego. A znająca litewski – z łotewskim.

Programista miał więc wrzucić do jednego modelu dziewięć języków używanych w Indiach, które obsługuje obecnie Translate, czyli: hindi, bengalski, telugu, marathi, tamilski, urdu, gudżarati, malajam oraz kannada. Pomylił się jednak, wpisując skrótową nazwę tego ostatniego. Zamiast „KN” oznaczającego kannada wstawił „KA” oznaczające gruziński. – Zgłupieliśmy. Bo zgłupieć powinien był nasz model indyjski po wpuszczeniu do niego języka ...