POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 14 (3205) z dnia 2019-04-03; s. 24-27

Polityka

Rafał Kalukin

Porwany młodością

Oddalił się od dawnych przyjaciół, zmęczyło go jego własne pokolenie, rozczarowała wolna Polska. Oto dlaczego Zbigniew Bujak wstąpił w szeregi Wiosny.

Szanse na mandat w okręgu lubelskim są znikome, ale Zbigniew Bujak nie ma z tym problemu. Zapewnia, że o kandydowanie do Parlamentu Europejskiego w ogóle nie zabiegał. Obejrzał inauguracyjną konwencję Wiosny na Torwarze, poczuł energię nowego ruchu i pomyślał sobie, że warto przyjrzeć się temu bliżej, w miarę możliwości wesprzeć, czasem doradzić. A gdy już się z Biedroniem poznali (za pośrednictwem Barbary Labudy), lider Wiosny miał stwierdzić, iż grzechem byłoby nie wykorzystać Bujaka w nadchodzących wyborach.

Podczas oficjalnej prezentacji „jedynek” Wiosny był szczególnie fetowany. Ale gdy na koniec wszyscy kandydaci znaleźli się na jednej scenie, ustąpił miejsca kandydatom zazwyczaj młodszym co najmniej o pokolenie i stanął z boku. Nieśmiało podrygując (czy – jak sam mówi – bujając się) w rytm kampanijnej piosenki.

Dawna znajoma z podziemia komentuje, że nie zaskoczył jej Bujak wchodzący do Wiosny, ale Wiosna przyjmująca Bujaka. Przecież miała być ofensywa młodości na kontrze wobec „leśnych dziadków” obsiadających pozostałe partie. Z&...