POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 5 (2437) z dnia 2004-01-31; s. 32-33

Kraj / Nowak na tropie

Jagienka Wilczak

Poseł niepokojąco niezależny

O pośle Nowaku zrobiło się głośno, kiedy media doniosły o łapówce, jaką rzekomo miał przyjąć Jerzy Jaskiernia, szef klubu parlamentarnego SLD, za nowelizację ustawy o grach zręcznościowych i zakładach wzajemnych. Ale Nowak – choć bez takiego rozgłosu – węszy od dawna.

Jerzy Jaskiernia, posądzony publicznie o przyjęcie 10 mln dol., zasugerował, że poseł, który napisał w tej sprawie do prokuratury, jest wariatem. – Życzę wszystkim adwersarzom takiej jak moja niepoczytalności – mówi Zbigniew Nowak.

Nowakowi sprawy same wpadają w ręce. Tak było z ustawą o grach i zakładach wzajemnych: – Przyszedł do mnie z prośbą o interwencję Aleksander T., którego wystawił do wiatru syndyk. Powtórzył mi zasłyszaną mimowolnie rozmowę. Człowiek, do którego zwracano się imieniem Arno, miał pretensje, że w sprawie ustawy o grach nic się nie dzieje mimo wypłaconych Jaskierni 10 mln dol. Rozmówcą owego Arno był rzekomo prokurator Andrzej Kaucz.

Kiedy Nowak rozszyfrował, że Arno to Holender van Dorst kontrolujący polski rynek automatów do gry, i uznał, że należy powiadomić o sprawie Komendę Główną Policji. – Wiedziałem, że działa tam grupa specjalna, zajmująca się grami hazardowymi – wyjaśnia.

Nie interesował się losem ustawy aż do kwietnia 2003 r., gdy ...