POLITYKA

Piątek, 22 marca 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 30-31

Kraj

Joanna CieślaRafał Święcki  [współpr.]

Poszarpane struny

Harfistki tak pracują. Ogrywają różne orkiestry. Śpią w wynajmowanych pokojach. Spotykają wyjątkowych artystów albo cudownych ludzi. Czasem złych.

Victoria (obca pisownia imienia uwarunkowana rodzinną tradycją) bardzo chciała zagrać w Meksyku. I zagrała. Zdeterminowana w spełnianiu swoich marzeń – mówią poetycznie muzycy. Sama zorganizowała recital, swój i kolegi flecisty. Przekonała Ambasadę RP, żeby objęła patronat w ramach inauguracji Roku Lutosławskiego. Jak na 25-letnią studentkę, niebagatelne dokonanie. Koledzy z warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego schodzili się do niej na konsultacje, z której strony za coś takiego się zabrać. To było miesiąc przed Jelenią Górą.

Pędziwiatr, czyli Michał M., zawsze stawiał się w pracy na czas. Bardzo szybko chodził. Techniczni przychodzą na siódmą, muzycy na dziewiątą, filharmonia to precyzyjny mechanizm – jeden trybik nawali, reszta się blokuje. W piątek, 8 marca, techniczni stali pod drzwiami odgrodzonymi policyjną taśmą jako pierwsi. Jeden szybko zauważył, że nie ma Pędziwiatra. Drugi syknął: Może to Michał zrobił? Ale pierwszy zaraz zaczął go strofować: Jak może myśleć coś takiego.

Potem znaleźli w filharmonii list: „Wszystko przez hazard. Poległem. Szukajcie mnie w piwnicy”. Sam Pędziwiatr jechał już ...