POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 17 (2449) z dnia 2004-04-24; s. 18

Komentarze

Tomasz Zalewski

Powrót boksera marnotrawnego

Jak Andrzej Gołota zmienia się w Adama Małysza

Andrzej Gołota dokonał rzeczy nie byle jakiej – w trzy lata po niesławnej ucieczce z ringu przed „bestią” Tysonem, kiedy postawiono na nim krzyżyk i odsyłano do pracy na stacji benzynowej, w pełni wykorzystał niezwykłą szansę powrotu stworzoną mu przez promotora Dona Kinga. Po remisie znowu wszystko stoi przed nim otworem. Ma dopiero 36 lat – w dzisiejszym boksie zawodowym to nie tak wiele.

Come back Gołoty ma cechy klasycznie amerykańskiej historii o sportowcu, który dźwignął się z upadku jak filmowy Rocky. Do pojedynku z Byrdem w prasie amerykańskiej nie pisano o nim inaczej jak Foul Pole (Polak faulujący, ale dosłownie też: brudny, plugawy). W zgodnej opinii niemal wszystkich fachowców z branży Gołota nie zasługiwał na walkę o mistrzostwo świata. Mając za sobą tylko dwie walki z „kelnerami” w ostatnich trzech latach, plasował się daleko w rankingach. Teraz jest znowu blisko szczytu. Amerykanie uwielbiają takie wzloty, a dla Polaków, spragnionych jakichkolwiek sukcesów sportowych, Gołota staje ...