POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 43 (2268) z dnia 2000-10-21; s. 3-9

Raport

Barbara Pietkiewicz I.K.

Powrót brata

W dzisiejszym świecie, gdy zwykliśmy się otaczać starannie dobranymi przyjaciółmi albo po prostu przelotnymi znajomymi, kolegami z pracy, kumplami od kieliszka – więzy krwi wydają się bezpowrotnie tracić jakiekolwiek znaczenie. Rodzinne klany zwykliśmy traktować jako coś archaicznego, a nawet z gruntu podejrzanego. Tych rodzonych spotykamy przy okazji chrzcin, wesel, pogrzebów, by sentymentalnie powspominać dzieciństwo lub – przeciwnie – rozgrzebać stare urazy. Ale też częściej dziś zdarza się coś niezwykłego: bracia spotykają się po latach, siostry odkrywają się na nowo. Mówią wtedy coś o dziwnej alchemii łączących ich uczuć. O rosnącej potrzebie ciepła w tych zimnych czasach. Na czym polega wyjątkowość braterskiej i siostrzanej więzi? Jak wychować dzieci, by w przyszłości mogły liczyć na siebie, obdarzać się serdeczną przyjaźnią i spotykać się nie tylko przy rodzinnych uroczystościach lub na salach sądowych.

Najpierw rodzi się pierwszy. Król, oczko w głowie. Dowiaduje się, że oto nagle został zdetronizowany. Ma brata – albo siostrę. Zdaje sobie już sprawę z granic swej wszechmocy i ważności. Nieszczęśliwy i oszukany, nie może przeszkodzić obecności uzurpatora, więc, jak pisze Michel Soule, psycholog z Uniwersytetu Paryskiego, pragnie się upodobnić do niemowlęcia. Ssie smoczek, układa się przy małym w łóżeczku i sika na materacyk w nadziei, że wróci na swoje miejsce.

Jeśli między nim a nowo narodzonym różnica jest niewielka, cierpienie będzie łagodne, jeśli wynosi ona od dwóch do czterech lat, pierwsze dziecko samo przeżywa bardzo trudną fazę dojrzewania psychicznego. Będzie wówczas zazdrościć boleśniej. Z biegiem czasu zaczyna pojmować, że on też jest kochanym braciszkiem. Rodzi się trzecie dziecko. Najgorzej być środkowym. Już nie król i nie beniaminek.

– Jestem środkową – mówi nauczycielka Irmina Bigelowska. Kiedy urodził się jej starszy brat, cała rodzina dostała, jak jej opowiadano, amoku ze szczęścia. Babcia pracowała wtedy w firmie browarniczej i jako fizyczna zarabiała na mieszkanie. Mieszkanie ...

Bracia i siostry

(I.K.)

Są w historii postacie niewystępujące samodzielnie, tworzące zawsze nierozdzielny duet, trio, a nawet kwartet; złączeni nie tylko nazwiskiem, lecz także wspólną pasją. Jakub i Wilhelm Grimm – ich zamiłowaniu do gromadzenia ludowych podań niemieckich zawdzięczamy najpiękniejsze bajki naszego dzieciństwa. Edmond i Jules de Goncourt – przez wiele lat pisali wspólnie (słynne „Dzienniki”). Po śmierci brata Edmond powiedział: jestem wdowcem po moim bracie. Siostry Brontë: Charlotte, Anne i Emily Jane – to brytyjskie trio nie pisało razem, lecz wspólna praca przy redakcji powieści i wierszy nadała ich pisarstwu podobną tematykę, styl i atmosferę. Bracia Lumiére: Auguste i Louis – francuscy chemicy; zawdzięczamy im pierwszy kinematograf. Bracia Wright: Wilbur i Orville– owład-nięci pasją latania konstruktorzy, zostali pionierami lotnictwa. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska pomagała młodszej siostrze Magdalenie Samozwaniec stawiać pierwsze kroki literackie; Magdalena odwdzięczyła się po latach, wal-cząc skutecznie o popularyzację utworów siostry. Bracia Jędrzejewiczowie: Janusz i Wacław. Starszy Janusz tak skutecznie zaraził młodszego Wacława miłością do Piłsudskiego, że ten został jednym z najbardziej znanych biografów Marszałka. Sam Piłsudski wspierał i promował swych młodszych braci: Adama i Jana, którzy dzięki niemu zajmowali eksponowane stanowiska mając ku temu wątpliwe kwalifikacje. Skutecznymi politykami i ekonomistami okazali się natomiast bracia Grabscy: Stanisław i Władysław (o których siostrze Zofii Kirkor-Kiedroniowej nie bez sarkazmu mówiono, że „rządzi Polską”). Po wojnie rządziło Polską (a przynajmniej jej sporą częścią) rodzeństwo „utajnione” – Jerzy Borejsza, twórca imperium Czytelni-ka i Józef Różański, dyrektor Departamentu Śledczego MBP. Thomas i Heinrich Mann do końca życia byli zazdroś-ni o swe sukcesy literackie, różnili się też w poglądach politycznych: Tomasz był nacjonalistą, Heinrich – socjalistą. Shirley MacLaine i Warren Beatty od lat próbują udowodnić, które z nich jest lepsze, nie szczędząc sobie publicznie gorzkich komentarzy. Jackie i Joan Collins zazdrosne są o sukcesy artystyczne i zarobki; każda stara się pokazać, że to co robi druga, nie jest wcale trudne. Aktorki Ewa Wiśniewska i Małgorzata Niemirska uwielbiają być razem i nie zazdroszczą sobie sukcesów. Damian i Maciej Damięccy wyznają, że poszliby za sobą w ogień, a Janusz Zaorski mówi: – Zawsze z bratem Andrzejem byliśmy szalenie zgodni. Mamy podobne gusta i poczucie humoru. Nie ma rywalizacji między Radosławem a Cezarym Pazurami, Joanną i Jolantą Żółkowskimi, Emilianem i Dorotą Kamińskimi. Zofia Nasierowska wprowadziła w świat fotografii o 10 lat młodszą siostrę Janinę. – Jestem szczęśliwa – mówi Zofia – że uciekłyśmy od tych nieznośnych stereotypów, od sióstr rywalizujących ze sobą, jedna dobra, druga zła, jak w bajkach. Anna i Patrycja Jopkówny kibicują wzajemnym sukcesom, a Urszula Sipińska wyznaje, że nic nie robi bez akceptacji siostry Elżbiety. Grzegorza Markowskiego z Perfectu silne więzy łączą z Rafałem, księdzem, dyrektorem Radia Józef. – Jestem z niego dumny – mówi Grzegorz. – Gdybym ja był takim artystą, jakim on jest księdzem, dawno byłbym już na czele rankingów światowych. Bracia Kaczyńscy zgodnie twierdzą, że zdolniejszy jest ten drugi. Piotr Ikonowicz i Magdalena Gessler, znana restauratorka, wyznają, że są z siebie dumni, lecz ich światy nie bardzo do siebie pasują. Magdalena Łazarkiewicz, młodsza siostra Agnieszki Holland, wyznaje, że bojąc się konfrontacji z siostrą przez lata unikała reżyserii filmowej. (I.K.)