POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 29 (2513) z dnia 2005-07-23; s. 20-21

Komentarze

Janina Paradowska

Powrót do przyszłości

Marszałek Cimoszewicz znalazł się w złym miejscu w złym momencie

Czego spodziewał się Włodzimierz Cimoszewicz, składając wniosek o rozpatrzenie przez prezydium Sejmu wyłączenia z jego przesłuchania siedmiu członków orlenowskiej komisji śledczej? Być może minimum obiektywizmu i przyzwoitości ze strony swoich kolegów wicemarszałków. Jest bowiem sprawą oczywistą, że przynajmniej dwóch posłów śledczych – Roman Giertych i Zbigniew Wassermann – dało w przeddzień zaplanowanego przesłuchania dowody wyjątkowej stronniczości, daleko wykraczającej poza to, co jest zwykłą polityczną stronniczością. Z kolei na wyłączenie Antoniego Macierewicza marszałek nie mógł i nie powinien był liczyć: to właśnie Macierewicz wnioskował o jego przesłuchanie i trudno w takiej sytuacji pozbawiać wnioskodawcę szansy zadania pytań.

Rozstrzygnięcie tej kwestii okazało się jednak za trudne dla sejmowego prezydium. W widocznej desperacji wicemarszałek Józef Zych dawał nawet do zrozumienia, że tym problemem powinna się zająć cała izba. W końcu znaleziono rozwiązanie iście salomonowe. Nie dało się unieważnić bardzo wyraźnie sformułowanego przepisu i pięciu jednobrzmiących ekspertyz ...