POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 6 (3197) z dnia 2019-02-06; s. 42-43

Rynek

Cezary Kowanda

Powrót na bazar

Zamykanie sklepów w niedziele pomaga najsilniejszym, a dobija słabych. Pomysł Solidarności i PiS niszczy drobny handel rodzimy, za to okazał się wspaniałym prezentem dla zagranicznych dyskontów.

Pan Paweł od lat prowadzi mały sklep spożywczy na jednym z peryferyjnych warszawskich osiedli. Należy do grupy tzw. niezależnych, czyli tych, którzy nie przyłączyli się do żadnej sieci franczyzowej i nie przejęli cudzego logo. Rok temu był pełen nadziei, bo politycy PiS obiecywali, że ograniczenie niedzielnego handlu takim małym biznesom jak jego bardzo pomoże. Kiedy bowiem zamknięte zostaną dyskonty, super- i hipermarkety, on nie będzie mógł się opędzić od klientów.

Pierwsze tygodnie po wprowadzeniu zakazu rzeczywiście nie były najgorsze. Pogoda była piękna, więc po napoje, lody i przekąski przychodziło sporo osób. Jednak gdy tylko pogoda się zepsuła, niedzielnych klientów wyraźnie ubyło. Więc choć pan Paweł sam stawał za ladą w niedzielę, w kasie było już coraz mniej pieniędzy. Gorzej, że obroty zaczęły spadać także w pozostałe dni tygodnia, a najbardziej w piątki i soboty.

Klienci bez ogródek przyznają, że uważniej niż kiedyś planują zakupy