POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (2504) z dnia 2005-05-21; s. 22

Komentarze

Marek Ostrowski

Powstanie w Ubekistanie

Prezydenta Karimowa popierali i Amerykanie, i Rosjanie, ale przeholował

Uzbekistan to prawdziwy „ubekistan”; mimo rozpadu systemu sowieckiego, pozostaje krajem starego reżimu: Islam Karimow, za czasów ZSRR sekretarz partii komunistycznej, dzierży tam władzę od 1991 r. A mimo eksportu bawełny i złota Uzbekistan jest krajem upadającym, który reform gospodarczych właściwie nie wdrożył, produkt narodowy brutto spada tam każdego roku od 7 lat. Wielką szansą dla tego kraju z 25 mln mieszkańców były nieoczekiwane następstwa ataku 11 września. Z przyzwoleniem Moskwy Amerykanie założyli tam bazę wojskową, największą w regionie (pomocną w interwencji przeciw afgańskim talibom) i podpisali z reżimem deklarację „o strategicznym partnerstwie i współpracy”. Liczono, że zwiększone zaangażowanie Zachodu zachęci uzbecki reżim do liberalizacji politycznej i reform gospodarczych. Do żadnej liberalizacji nie doszło. Przeciwnie, organizacje, które monitorują przestrzeganie praw człowieka, sporządziły zatrważające raporty o prześladowaniach opozycji, o przemocy i torturach. Co gorsza, według organizacji humanitarnych, Amerykanie wysyłali do Uzbekistanu więźniów na przesł...