POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 16 (3157) z dnia 2018-04-18; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Marian Turski

Późno? Tak! Dlaczego?

O powstaniu w getcie w odpowiedzi prof. Andrzejowi Zybertowiczowi.

O powstaniu w getcie warszawskim napisano już niemal wszystko. Ale nie ma rady – trzeba wracać do tematu, skoro osoba publiczna, z profesorskim tytułem (w skądinąd obfitującym w ciekawe konstatacje wywiadzie dla „Polska The Times”), używa fraz o „poczuciu wstydu (Żydów) za bierność w czasie Holokaustu”. „Holokaust poza wszystkim to również potworne upokorzenie – że nie walczyli, nie stawili oporu”. – Powstanie w getcie jednak wybuchło – stwierdza dziennikarz. „To już było na sam koniec” – odpowiada profesor.

To prawda. Powstanie wybuchło na sam koniec, gdy większość ludności żydowskiej Warszawy (i Polski) została już zagazowana i wymordowana. Dlaczego? Spróbuję odpowiedzieć w kilku krótkich punktach.

Choroba głodowa

W normalnym czasie przeciętny człowiek, by móc żyć i pracować, potrzebuje 2–2,2 tys. kalorii (ciężko pracujący powyżej 4 tys.). Ja otrzymywałem w getcie (łódzkim) ok. 700 kalorii. W getcie warszawskim dostawali przeciętnie mniej. Znane są zdjęcia zwykłych ludzi (uprzywilejowani mniej odczuwali głód), których dotknęła choroba głodowa, zwana ...