POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 37 (3026) z dnia 2015-09-09; s. 50-52

Świat

Piotr Kowalczuk

Pożyteczna herezja?

Niebawem papież będzie musiał zdecydować, czy 50 tys. objawień Matki Boskiej z Medziugorie to cud. I czy warto iść na wojnę z ludowym katolicyzmem.

Nawet jeśli trwające nieprzerwanie od 34 lat prywatne objawienia w Medziugorie (Bośnia i Hercegowina) są owocem autosugestii lub wręcz cynicznego oszustwa, przynoszą z punktu widzenia Kościoła piękne owoce: ludzie nawracają się, odnawiają wiarę, rozbite małżeństwa godzą się, a zainspirowani pielgrzymką do Medziugorie wierni tworzą wspólnoty i dzieła nierzadko niosące konkretną pomoc potrzebującym.

Sieć tych wspólnot, rozpowszechniających treść objawień dyktowanych przez Panią Niebios, Gospę, oplotła już niemal cały świat. Rocznie Medziugorie odwiedzają dwa miliony wiernych i ciekawskich. Przy czym nie chodzi wcale o leciwych dewotów i sensatów. W połowie sierpnia odbywa się tam zlot młodzieży. W tym roku udział w nim wzięło 60 tys. młodych ludzi z całego świata.

Nie sposób wyliczyć, ilu zwolenników posiada kult Medziugorie, ale trzeba się liczyć z milionami. Konserwatywny intelektualista katolicki Vittorio Messori, który na podstawie wielogodzinnych rozmów z Janem Pawłem II napisał „Przekroczyć próg nadziei”, w czerwcu przestrzegał nawet, że jeśli Franciszek ...