POLITYKA

Piątek, 24 listopada 2017

Polityka - nr 3 (3) z dnia 2015-02-25; Niezbędnik Inteligenta. Bioetyka. Spory na śmierć i życie; s. 41-43

Bioetyka na codzień

Paweł Łuków

Pożytki z klauzuli

To, czy właściwie działa klauzula sumienia, zależy od dobrej woli i zdrowego rozsądku. Ale czy to wystarczy?

Kiedy wiosną i latem 2014 r. toczyła się w Polsce debata nad lekarską klauzulą sumienia, wielu Polaków dowiedziało się o jej istnieniu, ale zapewne jeszcze więcej straciło orientację, czym ona jest. W mediach pojawiały się głosy o łamaniu sumień, złym prawie i potrzebie jego zmiany. Rzadziej było słychać tych, którzy widzieli w niej instrument ochrony wolności i równości wszystkich obywateli. Na domiar złego, dyskusja nad klauzulą pojawiła się w kontekście sporu o przerywanie ciąży, mimo że może ona mieć zastosowanie w wielu innych moralnie bardzo ważnych sytuacjach.

Klauzula chroni każdego z nas – niezależnie od tego, jakiego jesteśmy wyznania i czy występujemy w roli lekarza czy pacjenta – przed szkodami, jakie moglibyśmy ponieść wtedy, gdyby kierując się wyłącznie swoim sumieniem, lekarz nie informował nas o przysługujących nam świadczeniach. Wystarczy sobie wyobrazić lekarza lub pielęgniarkę, którzy uważają, że obowiązek szczepień ochronnych dzieci to wynik spisku firm farmaceutycznych i uległych im władz. Nie chce on angażować się w ewidentne jego zdaniem zło i nie informuje rodziców małego pacjenta, gdzie w trosce o zdrowie dziecka mogą poddać je szczepieniu.

Albo pomyślmy o lekarzu przekonanym przez prof. Wolniewicza, który potępia przeszczepianie narządów. Czy pacjentowi ze schyłkową niewydolnością nerek lekarz taki powinien po prostu odmówić skierowania na transplantację i nie powiedzieć mu, gdzie może uzyskać takie leczenie, ponieważ nie zgadza się ono z jego poglądami moralnymi, a on nie chce przykładać ręki do zła?

Wbrew tematyce niedawnych sporów nad klauzulą sumienia, nie dotyczą one tylko ludzkiej prokreacji. Możemy różnić się w zapatrywaniach na wiele spraw, ale społeczeństwo demokratyczne nie może godzić się na to, by wrażliwość moralna jednych uniemożliwiała respektowanie praw innych. Jednak wyrugowanie klauzuli z prawa lub zmiana jej obecnego kształtu mogłyby stać się źródłem znacznie większych problemów niż te, z którymi dzisiaj mamy do czynienia.

Istota klauzuli

Z punktu widzenia prawa tzw. klauzula sumienia (art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty; art. 12 ust. 2 i 3 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej) to rozwiązanie proste i rozsądne. Część profesjonalistów medycznych – lekarz, pielęgniarka lub położna – ma prawo odmówić udzielenia pacjentowi legalnego świadczenia zdrowotnego, które jest niezgodne z jego lub jej przekonaniami moralnymi lub religijnymi. W oczywisty więc sposób klauzula daje tym profesjonalistom swobodę praktykowania swoich przekonań etycznych w granicach prawa i zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Korzystając z tej swobody, lekarz, pielęgniarka lub położna mają jednak obowiązek wskazać pacjentowi realną możliwość uzyskania świadczenia, które budzi ich sprzeciw.

Istotą klauzuli sumienia jest zapewnienie, aby pacjent nie stał się zakładnikiem poglądów moralnych lekarza, pielęgniarki lub położnej, a oni poglądów moralnych pacjenta. Bez klauzuli sumienia lekarze musieliby udzielać świadczeń, które – chociaż zgodne z prawem – godzą ich zdaniem w istotne dobra moralne. Pacjenci byliby zaś pozbawieni świadczeń, które są im gwarantowane zgodnie z prawem i na które przeznaczają część swoich przychodów. Uprawnienie do odmowy udzielenia świadczenia, które lekarz, pielęgniarka lub położna uznają za nieakceptowalne moralnie, umożliwia im praktykowanie swoich zawodów zgodnie z własnym sumieniem. Prawo pacjenta do świadczeń, które mu się zgodnie z prawem należą, chroni natomiast profesjonalny obowiązek wskazania pacjentowi realnej możliwości uzyskania tego, co lekarz, pielęgniarka lub położna moralnie potępiają. Tym samym klauzula sumienia pozwala realizować jedne z podstawowych wartości społeczeństw demokratycznych: równości i wolności każdego w kształtowaniu swojego życia zgodnie z własnymi zapatrywaniami moralnymi.

Słowo sumienie figurujące w prawie nie jest pojęciem religijnym. Nie oznacza ono tego, co chrześcijanie określają jako „prawo wypisane przez Boga w sercu wierzącego”. Tak rozumiane sumienie wiąże się z zespołem przekonań, które nie są powszechnie podzielane. Religijne pojęcie sumienia zakłada m.in. wiarę w istnienie jedynego Boga, który jest źródłem pouczeń moralnych. Zakłada również dostęp wiernego do tych pouczeń dzięki samodzielnej refleksji i poczuciu odpowiedzialności przed prawodawcą moralnym. Daje ono przekonanie o autorytatywnej mocy własnych przekonań moralnych i poczucie pewności, że są słuszne. Na tak pojęte sumienie, a nie to, o którym mowa w prawie, powoływał się prof. Bogdan Chazan i sygnatariusze tzw. Deklaracji wiary lekarzy katolickich.

Posługiwanie się religijnym pojęciem sumienia przez prawo byłoby sankcjonowaniem wybranych wierzeń religijnych jako obowiązujących wszystkich. Tych, którzy nie podzielają poglądów moralnych właściwych dla określonej ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]