POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2190) z dnia 1999-04-24; s. 18

Wydarzenia

Witold Pawłowski

Pożytki z piechoty

W czwartym tygodniu działań NATO w Jugosławii - po 4,6 tys. lotów bojowych, wystrzeleniu 1,5 tys. rakiet i zrzuceniu 5 tys. ton materiałów wybuchowych, na co poszło w sumie 1,6 mld dolarów - to Slobodan Miloszević jest bliżej celu niż starająca się go powstrzymać armada Sojuszu. Ten cel to wysiedlenie Albańczyków z Kosowa.

Władze jugosłowiańskie oceniają straty, pewnie z nawiązką, na 100 mld dolarów. 17 mostów, 7 lotnisk, 39 zakładów przemysłowych, 13 rafinerii i zbiorników paliw, 12 nadajników telewizyjnych, zbombardowane drogi i tory kolejowe. O stratach wojskowych - zniszczonych centrach dowodzenia, koszarach, systemach rakietowych i radarowych, magazynach - władze wspominają ogólnikowo, ale te przecież musiały być szczególnie dotkliwe.

Widać ciągle dla Miloszevicia jest to cena do zaakceptowania za fakty dokonane w Kosowie. Ruszyła stamtąd właśnie kolejna fala uchodźców albańskich, piąta czy szósta w ciągu ostatniego miesiąca, dopełniająca liczbę uciekinierów szukających schronienia w Albanii, Macedonii i Czarnogórze do 800 tys. Zamysł prezydenta Jugosławii jest czytelny: zakłada ostateczną rozprawę z partyzancką Armią Wyzwolenia Kosowa i wyczyszczenie etniczne tych terenów. Tak aby nad pustą, czystą mapą móc zasiąść do negocjacji i wytargować korzystny kompromis, korzystniejszy dla Belgradu niż przewidywało to porozumienie pokojowe z Rambouillet.

Ten belgradzki scenariusz zakłada, że NATO nie zdecyduje się na użycie wojsk lądowych. A bez nich trudno sobie wyobrazić przejęcie Kosowa przez sił...