POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 3 (3) z dnia 2014-04-16; Pomocnik Historyczny. Wielka Wojna 1914-1918; s. 3

Jerzy BaczyńskiLeszek Będkowski

Prakatastrofa Europy

Pisał uczestnik i świadek wojny: „Cała okolica, dokąd tylko sięgał wzrok, była całkowicie przeorana ciężkimi granatami. Poszukujące spojrzenie nie odnajdywało nawet jednego nędznego źdźbła trawy. Wśród żywych obrońców leżeli martwi. Kopiąc dziury osłonowe, spostrzegliśmy, że leżeli nad sobą warstwami. Ogień huraganowy kosił jedną po drugiej kompanie stłoczone i trwające na stanowisku, następnie masy ziemi wyrzucane w powietrze zasypywały zwłoki, a oddziały luzujące przybywały na miejsce, gdzie byli polegli”.

Od stu lat historycy zachodzą w głowę, co przeważyło szalę – i wojna, nazwana potem wielką lub pierwszą światową, wybuchła. Bo z jednej strony przeczuwano ją, wisiała w powietrzu, ale z drugiej – wiele konfliktów na przełomie wieków XIX i XX (Bałkany, Maroko) nie zamieniło się w rzeź globalną. A tu – ledwie zamach terrorystyczny uruchomił lawinę zdarzeń dyplomatycznych i militarnych.

I w tym sensie ten konflikt sprzed 100 lat, przez dekady pozostający w cieniu drugiej wojny, może być odczytywany jak najbardziej współcześnie. Wówczas też ...