POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 2 (2738) z dnia 2010-01-09; s. 32-37

Raport

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Prasa na bruku

Jednym z najbardziej znanych haseł wolnościowych przed 1989 r. było „prasa kłamie”. Ono teraz, nieoczekiwanie, wróciło i to z wielką siłą, choć nowe kłamstwo nie zawsze jest kłamstwem wprost, ukrywa się pod różnymi maskami i zasłania wolnością słowa.

Chyba nigdy wcześniej, tak jak dzisiaj, w nowej Polsce, nie zajmowano się równie namiętnie kwestią, czy prasa nie nadużywa swoich praw do informacji, czy wolno jej wszystko i na czym powinna polegać rola dziennikarzy w prześwietlaniu życia osób publicznych. W tej dyskusji udział biorą także sami dziennikarze, jedni w todze obrońców praw do opisywania i pokazywania dosłownie wszystkiego (z reguły zresztą uprawiający osobiście ten rodzaj dziennikarstwa), i inni, widzący potrzebę wyznaczenia jakichś granic przed całkowitą dowolnością i opowiadający się za świadomym samoograniczeniem czy wręcz karnym ograniczaniem prawa do niepohamowanej twórczości dziennikarzy i redaktorów.

Oczywiście zapalnikiem stał się przypadek Piesiewicza, a ściślej mówiąc, publikacja „Super Expressu”, od której się cała sprawa rozpoczęła. Zwłaszcza fakt opublikowania wstrząsających zdjęć senatora, do tego pozyskanych, czy raczej kupionych, od osób, które – jak wszystko na to wskazuje – zrobiły je w celach przestępczych i szantażowych, budził zasadnicze zastrzeżenia. To tak jak gdyby gazeta ś...