POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 11 (2184) z dnia 1999-03-13; s. 16

Wydarzenia

Janina Paradowska

Prawda ukarana

Po latach oczekiwań ruszyła lustracja i okazało się, że najwięksi jej zwolennicy mają poczucie niespełnienia, a przeciwnicy powód, by przypomnieć - a nie mówiliśmy, że przyznanie się nie będzie karą moralną, ale pociągnie za sobą polityczny odwet? Mają podstawy, by tak mówić, bowiem już 3 prokuratorów zostało ukaranych pozbawieniem stanowisk za złożenie zgodnych z prawdą oświadczeń.

Poczucie niespełnienia u zwolenników lustracji bierze się stąd, że oczekiwano na listach agentów nazwisk z pierwszych stron gazet. I to głównie polityków. Tymczasem na pierwszej liście tych, którzy przyznali się do pracy w służbach bezpieczeństwa PRL lub współpracy z nimi, znaleźli się prawnicy, przeważnie z mniejszych miejscowości. Wyraźnie zawiedzeni tropiciele musieli zadowolić się nazwiskiem prezesa Izby Wojskowej Sądu Najwyższego, którego fakt pracy w zwiadzie WOP podobno nie był dla jego przełożonych nigdy tajemnicą. Druga lista skierowana do druku w Monitorze Polskim też zawiera wyłącznie nazwiska prawników: sędziów, prokuratorów i adwokatów. Przypomnijmy więc - do Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który ma orzekać o zgodności z prawdą złożonych oświadczeń lustracyjnych, wpłynęło ich blisko 23 tys. Do pracy lub współpracy przyznało się ok. 300 osób. Rzecznik interesu publicznego informował wielokrotnie, że część oświadczeń zasadza się na nieporozumieniu lub nieznajomości ustawy. Przyznawali się ci, którzy według ustawy nie powinni byli tego czynić.

Podobno właśnie konieczność weryfikacji oświadczeń ...