POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 16-19

Temat tygodnia

Ewa Siedlecka

Prawo a mowa

Język nienawiści spowszedniał i stał się językiem debaty publicznej. Przesuwają się granice tego, co akceptowalne. Trzeba mówić coraz „mocniej”, żeby być usłyszanym. Czy da się z tym skutecznie walczyć?

Z raportu „Mowa nienawiści, mowa pogardy w Polsce 2016” przygotowanego przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami we współpracy z Fundacją Batorego wynika, że dramatycznie spada wrażliwość na mowę nienawiści, szczególnie wśród młodych: te same treści, które w 2014 r. były kwalifikowane jako nienawistne, dziś już nie są tak postrzegane.

Źródłem, ale też efektem, mowy nienawiści jest podział. Ten był w III RP od zawsze. Pogłębił się jednak po 2015 r. Jeszcze bardziej zbrutalizował się od tego czasu język polityki, ale nie tylko. Na konflikt polityczny nałożył się nie mniej gorący spór kulturowy, dotyczący obyczajów, stosunku do mniejszości, cudzoziemców, praw kobiet.

Z badań wynika, że najczęstszym celem mowy nienawiści w Polsce są osoby LGBT, uchodźcy, muzułmanie, Romowie, osoby czarnoskóre, Żydzi i feministki (wspomniany raport „Mowa nienawiści, mowa pogardy w Polsce 2016”). To może się kłócić z odczuciem, że mowa nienawiści dotyczy głównie polityków. Skrajnym przykładem jest śmierć prezydenta Adamowicza, któ...