POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2532) z dnia 2005-12-03; s. 17

Komentarze

Krzysztof Burnetko

Prawo dla niektórych

Dlaczego jedni mogą bronić dobrego imienia przed Sądem Lustracyjnym, a inni nie?

Proszę, by proces ten mógł toczyć się dalej – wzywał w ubiegłym tygodniu przed Sądem Lustracyjnym Henryk Karkosza, w czasach PRL jeden z liderów niezależnego ruchu wydawniczego. Kiedy byli koledzy z opozycyjnego Studenckiego Komitetu Solidarności, powołując się na IPN, zarzucili mu współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, sam złożył wniosek o zbadanie oskarżeń przez Sąd Lustracyjny. Ten, uznając wyjątkowość sprawy, rozpoczął postępowanie. Teraz sędziowie zmienili zdanie: prośbę Karkoszy odrzucili i proces, choć bliski zakończenia, umorzyli.

Powołali się na niedawne stanowisko Sądu Najwyższego, który uznał, że przed Sądem Lustracyjnym stawać mogą tylko osoby pełniące funkcje publiczne wymienione w ustawie jako podlegające z urzędu procedurze lustracyjnej. Sąd Najwyższy rozpatrywał bowiem podobną historię: oto Henryk Szlajfer, w PRL także związany z opozycją, a potem niedoszły ambasador RP w Waszyngtonie, również został publicznie posądzony o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa i złożył wniosek o&...