POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 40 (2877) z dnia 2012-10-03; s. 10-11

Temat tygodnia

Mariusz Janicki

Premier prezesa

PiS uruchomił „Projekt: Gliński”, do tej pory jeszcze niećwiczony. Profesor socjologii będzie mógł na własnym przykładzie doświadczyć, jak działają zasady politycznego marketingu.

Kaczyński przedstawił premiera państwa PiS. Już odrzucony – wydawałoby się – pomysł odżył, może także dlatego, że niezręcznie byłoby się Jarosławowi Kaczyńskiemu wycofać z koncepcji tzw. konstruktywnego wotum nieufności, skoro tyle o niej wcześniej mówiono. Nie przeszkodziło w tym nawet ośmieszenie całej akcji, jakim było pospieszne wydelegowanie do tej roli Tadeusza Cymańskiego przez Solidarną Polskę.

Ogłoszenie kandydatury profesora nastąpiło nie w sobotę, aby nie przykrywać medialnie manifestacji, ale w poniedziałek, aby podtrzymać zainteresowanie PiS-em i pokazać, że partia gra na wszystkich frontach i ma perfekcyjnie przygotowany polityczny plan. Z kilku pojawiających się wcześniej w spekulacjach nazwisk (m.in. profesorowie Kleiber, Kropiwnicki, Gilowska, Bugaj, Staniszkis, Gliński) w finale zwyciężył (zgodził się) Piotr Gliński, słabo znany poza swoim naukowym środowiskiem ekonomista i socjolog (patrz ramka).

Ale ta słaba rozpoznawalność stała się paradoksalnie atutem Piotra Glińskiego, gdyż budzi on ciekawość, nie był kojarzony z partią Kaczyńskiego, nie opatrzył się mediom, ma więc szansę na przyciągnięcie uwagi na pewien czas. Media są bardzo ...

Zielony polityk

(A.Dąb.)

Niedoszły poseł Unii Wolności, socjolog zajmujący się ekologią, prof. Piotr Gliński (rocznik 1954) został ogłoszony przez prezesa PiS kandydatem na premiera. Dokładnie rok temu w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” powiedział: „Nie możemy rozwiązywać problemów publicznych ani mówić o dobru wspólnym poza polityką. Dlatego naszym obowiązkiem jest ją doskonalić oraz krytykować, gdy dzieje się coś złego. Zwłaszcza gdy czyste zło wkracza w obręb sfery publicznej”. Teraz prof. Gliński pod rękę z Jarosławem Kaczyńskim wkracza do polityki i obiecuje ją doskonalić.

Radosław Gawlik, szef partii Zielonych, który z prof. Glińskim zna się od kilkunastu lat, mówi, że dziś Glińskiego z Kaczyńskim łączy bardzo krytyczny stosunek do rządu Tuska: – Nie potrafię wymienić nic więcej, bo Piotr pomysły IV RP sam kiedyś ostro krytykował. Gawlik próbował z Glińskim wzmocnić zielony kierunek w Unii Wolności. – Dziewięć lat temu na spotkaniu, kiedy decydowaliśmy o naszym programie, Piotr był z nami do momentu dyskusji o aborcji. Przegłosowaliśmy, że popieramy prawo kobiet do aborcji, i wtedy podziękował nam za współpracę. Ostatnio jego poglądy bardzo się zradykalizowały. – Ale – zauważa Gawlik – on stanowi nową jakość w środowisku PiS. Jest zapalonym narciarzem, lubi dobrze się ubrać, to raczej typ nowoczesnego patrioty – mówi Gawlik.

Dla Pawła Śpiewaka, socjologa, decyzja Glińskiego była zaskoczeniem: – Do tej pory był bardzo szanowany w środowisku socjologów. Nie  był celebrytą, nie chciał występować w mediach. Silnie stał na dwóch nogach, miał z czego żyć.  Dziwi mnie jego przejście na stronę PiS, bo nigdy go do polityki szczególnie nie ciągnęło, ale męska próżność nie zna granic. Barbara Fedyszak-Radziejowska pracuje w tym samym korytarzu budynku PAN co Gliński: – Ma taką pozycję zawodową i ekonomiczną, że mógłby spokojnie żyć ciesząc się dużym szacunkiem, a zdecydował się na to, że spłynie na niego fala wielkiej krytyki również w naszym środowisku naukowym, i za to bardzo go cenię. Jacek Bożek, szef ekologicznego Klubu Gaja zaprzyjaźniony z Glińskim, mówi, że nie zawsze zgadza się z jego poglądami. – Ale zawsze mogę na nim polegać. Kiedy z Klubem Gaja przyjeżdżamy do Warszawy, choćby na Dzień Ziemi, to zawsze mogę u niego przenocować, nawet z piętnastoosobowym zespołem. Nigdy nie odesłał nas do hotelu, a ponieważ też od wielu lat jest wegetarianinem, to na stole serwuje dania bezmięsne.

Przez życiorys zawodowy Glińskiego przewijają się dwa główne nurty: socjologia społeczna i ekologia. Pracę magisterską z ekonomii promował mu prof. Władysław Baka, ówczesny zastępca kierownika wydziału ekonomicznego KC PZPR. Od 34 lat związany jest z Polską Akademią Nauk, gdzie badał między innymi ekonomiczne uwarunkowania stylu życia w Polsce, problemy społeczeństwa obywatelskiego i polski ruch ekologiczny. Stworzył dobrze funkcjonujący Społeczny Instytut Ekologiczny.

Polityczny próg przekroczył w 1997 r. startując bez powodzenia w wyborach parlamentarnych z list UW. Potem nie udzielał się politycznie. Z czasów UW Glińskiego nie pamięta też Henryk Wujec, dziś doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, ale kilka razy mieli okazję rozmawiać ostatnio w Pałacu Prezydenckim. – Kiedy organizuję konferencje o tematyce związanej z organizacjami samorządowymi, to zapraszam profesora – mówi. Na spotkania do Pałacu zawsze przychodził – zdaniem Wujca – dobrze przygotowany, podpierał się badaniami socjologicznymi (od 2005 r. przez sześć lat był prezesem Polskiego Towarzystwa Socjologicznego). Choć Gliński twierdzi, że z decyzją zwlekał kilka tygodni, to w wywiadach dla prawicowych mediów wyjaśniał: „Od wielu lat widać, że formacja rządząca to ludzie, którzy są w stanie sprzedać własny honor, aby utrzymać się przy władzy. Staczamy się powoli w aksjologiczną otchłań. Może to nas doprowadzić do dyktatury, uzależnienia od obcego mocarstwa albo strasznego kryzysu cywilizacyjnego, gdy nasze elitki uciekną gdzieś do swoich podatkowych rajów, a nas zostawią w tym całym bajzlu” (niezależna.pl).

Według relacji znajomych prof. Gliński (brat Roberta, znanego reżysera filmowego) mieszka w bliźniaku na warszawskiej Saskiej Kępie z żoną i kilkuletnią córką. Uprawia żeglarstwo i dżudo.