POLITYKA

Poniedziałek, 21 stycznia 2019

Polityka - nr 39 (3179) z dnia 2018-09-26; s. 102

Felietony / Passent

Daniel Passent

Premier przychodzi o świcie

Pani prezes, ktoś do pani.

– Do mnie? O tej porze?

– Twarz znajoma, gdzieś widziałam, ale nazwiska nie znam. Mazowiecki?

– Może Morawiecki, niech pani prosi.

– Do gabinetu pierwszej prezes?

– A gdzie?

– On może to uznać za demonstrację. Może do saloniku? 

– Do gabinetu. Oni krzyczą, dopóki mogą, a jak wiedzą, że dalej ściana, to spuszczają z tonu, chowają ambicje do kieszeni i udają, że nie widzą, czyj to gabinet. Po czarnym marszu też schowali ogon pod siebie i o aborcji ani mru-mru. Teraz, jak nam grozi, że dostaniemy mniej kasy z Unii, to sobie przypomnieli o dialogu. W sprawie mediów wystarczyło, że Amerykanie tupnęli nogą.

– A czym mieli tupnąć? Pani prezes, pan premier Morawiecki.

– Dzień dobry! Dziękuję, że pani prezes…

– Ja prezesem? Przecież pan i prezydent twierdzicie, że jestem sędzią w stanie spoczynku. Nie wiedziałam, że pan premier pielgrzymuje po sędziach w stanie spoczynku.

– Pielgrzymuję to ja do Czę...