POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (3196) z dnia 2019-01-30; s. 54-55

Świat

Zbigniew Rokita

Prezydent z ekranu

Komik Wołodymyr Zełenski jest już prezydentem Ukrainy, w serialu komediowym. Teraz chce zostać prawdziwym. I obecnie jest drugi w sondażach.

Swoją decyzję ogłosił na kilka chwil przed wybiciem północy, w sylwestra 2018 r., w jednym z najpopularniejszych ukraińskich kanałów telewizyjnych 1+1, ostatecznie rozwiewając wątpliwości, które narastały od miesięcy.

W sondażach był uwzględniany od dawna, ale jak na rasowego aktora i gwiazdę przystało, umiejętnie tworzył zainteresowanie swoją osobą, budował napięcie i zwroty akcji. Np. ogłosił swoje kandydowanie w skeczu, aby zostawić widzów z wątpliwościami: czy on tak na poważnie? Teraz już wiadomo, że tak. Znają go wszyscy, jest absolutnie rozpoznawalny i ma silną pozycję. Według sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (z grudnia ub.r.) na Julię Tymoszenko w marcowych wyborach prezydenckich chciałoby zagłosować 11,9 proc., na Zełenskiego – 8,2 proc., na obecnego prezydenta Petra Poroszenkę – ledwie 6,5 proc., a na Jurija Bojko (kandydata z kręgu Janukowycza) niewiele mniej – 6,2 proc. Wśród wyborców zdeklarowanych i zdecydowanych głosować notowania Zełenskiego sięgają 15 proc.

Kampania Zełenskiego zaczęła się dawno temu, choć sam mógł ...