POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 29 (2613) z dnia 2007-07-21; s. 59-61

Kultura

Zdzisław Pietrasik

PRL do śmiechu

To Bułat Okudżawa miał pierwszy powiedzieć, że PRL jest najweselszym barakiem w obozie, w czym zapewne było dużo prawdy. Jednak barak pozostawał barakiem, o czym można zapomnieć, kiedy ogląda się dziś powtarzane w nieskończoność filmy i seriale pokazujące tamte czasy.

Niedawno na pierwszej stronie „Trybuny”, tuż obok winiety, ukazała się spora reklama płyty DVD zatytułowanej „Humor w PRL-u”. Dla ludzi pamiętających poprzedniczkę obecnego organu SLD już samo zestawienie tytułów wydać się może nieco humorystyczne. Ale to tylko fragment większej całości. Śmiech z peerelowskiej przeszłości, także tej bardziej odległej, rozbrzmiewa dzisiaj często. Przypadkiem w jednej ze stacji radiowych wysłuchałem ostatnio audycji słowno-muzycznej opartej na zabawnym pomyśle: monotonne przemówienie Władysława Gomułki zderzone zostało z kawałkami muzycznymi z tamtej epoki, raz na pierwszym planie był sekretarz, raz śpiewacy, co dawało efekt komiczny. Pod warunkiem, że słuchający potrafił rozpoznać głos Gomułki.

Od pewnego czasu niewyczerpanym wręcz źródłem humoru stały się polskie kroniki filmowe, sprzedawane w podręcznych pakietach w empikach albo dołączane w charakterze gadżetu do jednego z tygodników. Walka ze stonką ziemniaczaną traktowaną jako wróg zagrażający żywotnym interesom państwa, co podkreśla dobitnie głos komentatora („Prowokacja podżegaczy ...

Tagi

humorPRLfilmdowcip