POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 4 (2539) z dnia 2006-01-28; s. 84-87

Społeczeństwo / Na prawdziwej plebanii

Jagienka Wilczak

Proboszcz dobrze obsadzony

Ksiądz Stanisław Bartmiński wie, że telewizja ma większy zasięg niż ambona. Dlatego zgodził się współpracować z twórcami serialu „Plebania”. W ten sposób Krasiczyn stał się Tulczynem, a problemy polskiej prowincji nie są wydumane.

Parafię krasiczyńską pod wezwaniem św. Marcina ks. Stanisław Bartmiński objął w sierpniu 1970 r. – Stwarzając świat, Bóg wyznaczył każdemu jakieś zadanie. Mnie powierzył rolę proboszcza – mówi Bartmiński. To, że będzie najsłynniejszym polskim proboszczem, nigdy jednak ks. Bartmińskiemu przez głowę nie przeszło. Ale to tylko dowód, że zamysły Boskie są niezbadane.

Ledwie postawił walizki na plebanii w Krasiczynie, parafię nawiedził słynny obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wędrujący po kraju, wtedy zresztą – po „aresztowaniu” przez władze – jako puste ramy. Z Krasiczyna miał udać się do Olszan, gdzie dawna cerkiew została zamieniona na kościół. – Długo zastanawiałem się nad słowami pożegnania obrazu. Postanowiłem przypomnieć o przelanej na pograniczu krwi polskiej i ukraińskiej i ogłosić, że poczytuję sobie za zadanie, żeby budować tutaj zgodę – opowiada proboszcz.

Wtedy o pojednaniu nikt nie ważył się wspominać, bo Ukrainiec to był rezun i bandyta. I innowierca, oczywiście. – Tymczasem między ...