POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 31 (2204) z dnia 1999-07-31; s. 30-31

Kraj

Jan Dziadul

Proces uników

Kilkunastu katowickich adwokatów poprosiło sąd o zwolnienie z obowiązku obrony z urzędu byłych zomowców oskarżonych o oddanie śmiertelnych strzałów do górników Kopalni Wujek. We wnioskach o wyłączenie mecenasi powołują się na względy emocjonalne, moralne i polityczne, które - jak tłumaczą - nie pozwalają im działać w interesie klientów. W prawniczym środowisku mówi się raczej o bardziej przyziemnych przyczynach odmowy - zapowiadający się znowu na lata proces nie jest dla adwokatów atrakcyjny finansowo.

Na początku września miał się rozpocząć od nowa proces w sprawie tragicznych wydarzeń z pierwszych dni stanu wojennego, w których śmierć poniosło 9 górników, a kilkudziesięciu zostało rannych. Największa rozprawa rozrachunkowa z PRL znów wisi na włosku, tym razem za sprawą adwokatów. Z 22 oskarżonych 17 znalazło obrońców z wyboru - pozostali zażądali od sądu obrońców z urzędu, bo nie stać ich na wynajęcie adwokatów.

O zwolnienie z obrony poprosiło pierwszych siedmiu wyznaczonych mecenasów związanych z poprzednim procesem. Sąd uwzględnił sześć wniosków i wyznaczył kolejną siódemkę. Również oni zwrócili się o wyłączenie ze sprawy Wujka. Za zasadne sąd uznał tym razem dwa wnioski, ale wszystko wskazuje na to, że pozostałych nie zaakceptują sami oskarżeni, bo po co im obrońcy, którzy z różnych względów deklarują swoją niechęć do klientów! Bez obrońców proces się nie rozpocznie - jeżeli nawet znajdą się chętni, ...