POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 51 (2276) z dnia 2000-12-16; s. 13

Komentarze / Gość Polityki

Janusz Kalwas

Proces-widmo

Janusz Kalwas. Naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Warszawie

W środę, 6 grudnia rozpoczął się wreszcie przewód sądowy osób odpowiedzialnych za tzw. aferę Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ), instytucji powołanej do wykupywania polskiego długu za granicą. Było to możliwe dzięki bardzo stanowczej postawie składu sędziowskiego. Do tej pory większość oskarżonych stosowała uniki, zasłaniała się m.in. zwolnieniami lekarskimi, a główny oskarżony Grzegorz Ż. w ogóle na rozprawy się nie stawiał.

Oczywiście można zapytać, dlaczego sprawa FOZZ tak się przeciągała, przecież nieprawidłowości ujawniono już w 1991 r. po kontroli NIK. Złożyło się na to szereg czynników. Prokuratura już w lutym 1993 r. sporządziła akt oskarżenia, ale ówczesny sąd wojewódzki uznał, że jest niekompletny i oddał prokuraturze akta do uzupełnienia.

Aby zgromadzić odpowiedni materiał dowodowy, należało wykonać niezmiernie skomplikowaną i, jak sądzę, o niespotykanym dotychczas zakresie pracę. Wystarczy powiedzieć, że pomoc prawną uzyskiwaliśmy m.in. w Niemczech, Francji, USA, Szwajcarii, Luksemburgu, Belgii, Holandii i Wlk. Brytanii – wszędzie tam, gdzie lokowano ...