POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 17 (2651) z dnia 2008-04-26; s. 42-44

Rynek

Ryszarda Socha

Prognoza przyrody

Cudów nie ma. Inwestorzy nie zmienią się w obrońców roślin i zwierząt, które żyją na terenach ich budów. A na tej naiwności opiera się system, który ma zapobiegać niszczeniu środowiska.

Franciszek J. był prezydentem Gdańska krótko i źle skończył – w więzieniu, oskarżony o korupcję. Ale to jemu gdańszczanie zawdzięczają nowy liczący się fragment wspólnej przestrzeni w atrakcyjnej okolicy, jaką jest tzw. Pas Nadmorski – teren pomiędzy morzem a blokowiskami, jak Zaspa Przymorze i Żabianka. To Franciszek J. zaczął budowę molo i promenady spacerowo-rowerowej, która połączyła Gdańsk z Sopotem. Kolejni ojcowie miasta rozwinęli ten projekt. Kiedy z sąsiedztwa promenady udało się wyprowadzić ogródki działkowe, część zwolnionego miejsca przekształcono w park.

Wydawało się, że w Pasie Nadmorskim może być tylko lepiej. Ale w grudniu 2007 r. władze miasta przygotowały projekt miejscowego planu zagospodarowania. Nagle okazało się, że miejscy planiści na przylegających do parku, jeszcze niezagospodarowanych 12 ha zieleni – prócz muszli koncertowej, urządzeń rekreacyjnych, obiektów gastronomicznych, nie wyrastających ponad korony drzew – chcą usadowić 17-piętrowy hotel na około tysiąc miejsc oraz parkingi dla ponad tysiąca aut. Do parkingów, rzecz jasna, samochody nie dofruną. A ...