POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 25 (2509) z dnia 2005-06-25; s. 38-42

Kraj / Śledztwa IPN

Krzysztof Burnetko

Prokuratorzy oskarżają historię

Dziś największe emocje budzą teczki SB wydobywane z archiwów IPN. Wkrótce burze wywoływać mogą także, niekiedy dziwne, śledztwa Instytutu.

Pełna nazwa IPN brzmi: Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Przez minione 5 lat (IPN rozpoczął działalność 1 lipca 2000 r.) uwagę publiczną przykuwała zawartość zgromadzonych przez Instytut archiwów, a zwłaszcza kwestia tajnych współpracowników peerelowskich służb specjalnych. O pracy prokuratorów IPN głośno było w zasadzie jedynie w przypadku śledztw rangi mordu w Jedwabnem czy pacyfikacji kopalni Wujek. I trudno się dziwić: w wykazie podjętych przez Instytut śledztw zbrodnie wojenne, ludobójstwo i wstrząsające przypadki kaźni w kacetach stalinizmu sąsiadują z historiami sprowadzającymi się do paru uderzeń pałką na milicyjnym komisariacie końca lat 80.

Za „przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy państwowych” uznaje się tortury, jakie spotkały tymczasowo aresztowanego w lipcu 1951 r. Kazimierza S. („w celu zmuszenia go do złożenia wyjaśnień określonej treści” przesłuchujący stosowali wobec niego „wielokrotne zadawanie uderzeń pięściami po głowie i twarzy, ściskanie palców dłoni za pomocą drzwi, ś...

Krzysztof Burnetko

Pracował w „Tygodniku Powszechnym” w latach 1988–2005. Od czerwca br. w dziale politycznym „Polityki”.