POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 47 (3137) z dnia 2017-11-22; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Piotr Pytlakowski

Prokuratura rozkłada ręce

Śledztwo w sprawie postrzelenia na planie filmowym operatora Petro Aleksowskiego toczy się od grudnia 2016 r. Opisywaliśmy tę historię w reportażu „Ostatnie ujęcie” (POLITYKA 20). Reżyser Patryk Vega kręcił wówczas reklamę kanału Showmax. Operator wraz z asystentem znajdowali się na wysięgniku, 20 m nad ziemią. Mieli sfilmować strzał oddany przez snajpera siedzącego w nadlatującym helikopterze. Chodziło o strzał pozorowany, bo nabój miał być, co oczywiste, ślepy. Tymczasem nabój okazał się ostry, Petro Aleksowski dostał nim w udo. Cudem uniknął śmierci, bo kula minimalnie minęła aortę. Uszkodziła jednak kość udową. Petro przeszedł kilka operacji, do dzisiaj poddawany jest rehabilitacji, ale lekarze poinformowali go, że noga już nigdy nie odzyska sprawności i ze swoim zawodem raczej może się pożegnać – zostanie inwalidą.

Sprawa wydawała się prosta. Snajper, były żołnierz GROM, przyznał, że sam konstruował naboje. Prawdopodobnie pomylił ostry ze ślepakiem. Na planie zabrakło pirotechnika, który sprawdza broń i naboje, a za jego brak odpowiada kierownictwo produkcji. Dla prokuratora nic łatwiejszego, niż ustalić zakres odpowiedzialności poszczególnych osó...