POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 6 (2284) z dnia 2001-02-10; s. 16

Wydarzenia

Marek Ostrowski

Proteza sprawiedliwości

270 ofiar z Lockerbie: pionek zbity, król – bezkarny

Po 12 latach od terrorystycznego zamachu na amerykański samolot pasażerski zapadł wyrok skazujący jednego rzekomego agenta libijskich tajnych służb. Drugi został uniewinniony. Z góry natomiast było wiadomo, że nigdy nie padnie nazwisko prawdziwego mordercy, to znaczy zleceniodawcy tej zbrodni. Nawet szkoccy sędziowie są bezsilni wobec polityki.

Chociaż wybuch bomby rozerwał samolot na wysokości 10 kilometrów nad ziemią, drobiazgowe ekspertyzy mikroskopijnych szczątków pozwoliły ustalić nie tylko jakiego materiału wybuchowego użyto, jakiego detonatora, nie tylko w jakiej walizce go umieszczono (brązowej, marki Samsonite), ale jeszcze jakiej produkcji i marki były w tej walizce ubrania: biała koszula modelu Abanderado, kremowa piżama, marynarka w jodełkę i brązowe spodnie. Znaleziono nawet fragmenty instrukcji radiomagnetofonu Toshiba RT-SF 16, w którym bomba była schowana.

Lektura liczącego 82 gęsto zapisane strony uzasadnienia wyroku wskazuje, że nietrudno było odkryć, jak mordercy zaplanowali śmierć 259 pasażerów i członków załogi. Zdołali z Malty wysłać bombę w walizce, którą bez towarzyszącego jej pasażera załadowano do samolotu podczas międzylądowania w Londynie (w rejsie z Frankfurtu do Nowego Jorku). Znacznie trudniej było odkryć, kto walizkę pakował.

Szkocki sąd (miejscem zbrodni była Szkocja, samolot rozerwał się nad spokojnym miasteczkiem Lockerbie, zabijając jeszcze 11 jego mieszkańców) oparł się na zeznaniach trzech ważnych ś...