POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 40 (2776) z dnia 2010-10-02; s. 62-63

Świat

Anna Tyszecka

Prowokator i skandalistki

Niechętna muzułmanom książka Thilo Sarrazina wywołała w Niemczech skandal. Podobnie jak książki dwóch żyjących na Zachodzie mahometanek. Jedna domaga się rewolucji seksualnej w islamie, a druga namawia do konformizmu.

Czy muzułmanie zagrażają Niemcom? Tak – odpowiada Thilo Sarrazin samym tytułem: „Niemcy likwidują się same: jak ryzykujemy własny kraj”. A Niemcy chętnie sięgają po książkę Sarrazina. Chcą poczytać o tym, o czym oficjalnie milczą, dając za to upust swoim niechęciom i lękom w przyjacielskim gronie. Według sondażu instytutu Emnid, ponad 50 proc. Niemców zgadza się z opinią Sarrazina. Uważają, że przybysze z Turcji i krajów arabskich to darmozjady. Że żyją na koszt niemieckiego społeczeństwa, do którego nie potrafią bądź nie chcą się dostosować. I zmieniają je, ponieważ rozmnażają się znacznie szybciej niż sami Niemcy, którzy najczęściej decydują się na jedno, góra dwoje dzieci.

Książka Sarrazina w ciągu tygodnia trafiła na listy bestsellerów. Ale znaleźli się też krytycy, którzy wytykają autorowi nieścisłości w przytaczanych statystykach i niedopuszczalny arogancki ton. A uczestniczący w publicznych debatach muzułmanie okazali się żywym zaprzeczeniem stereotypów, których nie ustrzegł się autor: mieszkają w Niemczech, ...