POLITYKA

Czwartek, 18 kwietnia 2019

Polityka - nr 46 (2530) z dnia 2005-11-19; s. 98-100

Społeczeństwo / Media / Reklama w telewizji

Krystyna Lubelska

Pryszcz na ekranie

W czasie czterech godzin programu telewizyjnego (tyle czasu statystyczny Polak spędza codziennie przed telewizorem) mamy niemal godzinę reklam, a w niej około 100 spotów. Publiczność reklamy nudzą i denerwują, ale im bardziej reklam unika, tym więcej pojawia się ich na małym ekranie.

Przepraszam, ale nadszedł czas na krwiożerczy kapitalizm” – stwierdził Marcin Meller, zapowiadając przerwę na reklamy podczas porannej rozmowy w TVN z Jolantą Kwaśniewską. Dyktatowi reklam w telewizji poddani są wszyscy. One wyznaczają czas rozmówcom, trzymają w ryzach prowadzących program, określają ramówkę, a przede wszystkim nadwerężają cierpliwość widzów. Publiczność, która przecież już dawno zaakceptowała spoty na ekranie, poddawana jest eksperymentom wytrzymałościowym.

Do niedawna jeszcze stacje telewizyjne tylko wyjątkowo wykorzystywały dozwolony czas dwunastu minut w ciągu godziny na emisję reklam, teraz robią to nagminnie, bez względu na sezon letni czy zimowy. W 2002 r. telewizje pokazywały 40 tys. spotów, w 2003 – 90 tys., teraz oblicza się, że emitują ich ok. 200 tys. Anteny zapchane są reklamami niczym arterie w godzinach szczytu, a widzowie zirytowani i znudzeni jak kierowcy w weekendowym korku. Nawet poczucie opresji jest podobne.

Cztery najważniejsze stacje (TVP 1, TVP 2, Polsat, TVN) częstują publiczność rozwlekłymi blokami już nie tak jak ongiś bywało tylko w porze największej ...

W poszukiwaniu straconego czasu

Na wykresach (TNS OBOP) przedstawiona jest krzywa oglądalności czterech konkretnych programów. Gwałtowny spadek krzywej obrazuje odpływ publiczności podczas bloku reklamowego (patrz żółte pola). Jak widać podczas przerwy na emisję spotów liczba widzów zmniejsza się w granicach od 30 do 70 proc. Z danych Startrack 2004, uzyskanych przez dom mediowy Starcom, wynika, że ów spadek może być jeszcze bardziej znaczący, gdyż badania telemetryczne (oglądalności) nie rejestrują co najmniej 20 proc. przypadków unikania reklam przez widzów. Bo widz po powrocie przed telewizor „zalicza” wciąż trwający blok reklamowy.