POLITYKA

środa, 20 lutego 2019

Polityka - nr 50 (2534) z dnia 2005-12-17; s. 38-40

Gospodarka / Budżet UE

Marek OstrowskiPaweł Tarnowski

Przegięcia w cięciach

Zaledwie dwa tygodnie przed szczytem Unii Tony Blair przedstawił mocno okrojony projekt budżetu UE na lata 2007–2013. Unia, choć niby obraca miliardami, żyje skromnie. Pułap jej wydatków nie może przekroczyć 1,24 proc. dochodu narodowego brutto (DNB) państw członkowskich. Ale tego poziomu nigdy nie osiągnięto, a od 1998 r. budżet Unii stale się zmniejsza.

To, co przedstawił Blair, to kolejne obcinanie wspólnej kasy. Najpierw w ub.r. Komisja przedłożyła swoje propozycje na poziomie maksymalnym (właśnie owe 1,24 proc. DNB). Najwięksi płatnicy Unii niemal jednogłośnie ją odrzucili. Potem poprzedni przewodniczący Rady (czyli szefów rządów państw członkowskich) premier Jean-Claude Juncker z Luksemburga szukając kompromisu jeszcze raz wszystko policzył i w czerwcu br. przestawił naprawdę niezły, kompromisowy projekt.

Ten budżet był sporo niższy od propozycji Komisji, ale cięcia (największe państwa Unii od lat same mają ogromne kłopoty z deficytami narodowymi i muszą oszczędzać, gdzie się da) trudno było uznać za drakońskie. Budżet Unii według wersji Junckera miał wynieść 871 mld euro, czyli 1,06 proc. DNB państw członkowskich. Teraz Blair zjeżdża do 847 mld, czyli 1,03 proc. DNB, a chce ciąć przede wszystkim fundusze przeznaczone dla biedniejszych regionów. Oznacza to dla Polski około 6 mld euro mniej w okresie siedmiu lat. A przecież już niedługo do Unii dołączy Bułgaria i Rumunia. ...