POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 11 (3050) z dnia 2016-03-09; s. 92-94

Ludzie i style

Marcin Piątek

Przemienieni

Kiedyś: masa albo skóra i kości, kompleksy, brak pewności siebie. Dziś: rzeźba, kult treningu, skok samooceny. Blogują, filmują, pokazują w sieci, radzą i – czasami – zarabiają.

Jerzy Bąk: Testosteron nie hula

Pięć lat temu byłem taki jak na tym zdjęciu, które wrzuciłem do sieci, żeby zobrazować moją przemianę: 191 cm wzrostu, 78 kg wagi, brak jakiegokolwiek wyglądu. Teraz, jak patrzę w lustro, jestem zadowolony, bo widzę innego człowieka. Sam jestem dla siebie motywacją, bo przejść taką metamorfozę, zaczynając w wieku 34 lat, to jest, uważam, duży sukces.

Zaczęło się od siłowni, którą młodszy brat zrobił w przydomowym garażu. Też chciałem spróbować, ale podśmiewali się ze mnie: gdzie ty, dziadek, krzywdę sobie zrobisz! Trenowałem według planu, który sam opracowałem. Po pół roku już widać było jakiś efekt, zarysowane mięśnie, ale i tak miałem wrażenie, że coś powoli to idzie. Trochę poczytałem i okazało się, że wszystko robię źle. Dziś klatka, jutro klatka, pojutrze klatka – tak nie można, bo mięsień nie ma czasu na regenerację, a nawet się niszczy. No więc dostałem przebłysku, ułożyłem plan na nowo i od tej pory wszystko strzeliło do przodu. Dosłownie z treningu ...